niedziela, 28 czerwca 2015

6 część 2

,,-JA nie chce umierać...-wyszeptałem..'' 
~Lena~
Leżałam już sobie w łóżeczku i przeglądałam stare zdjęcia. W końcu natknęłam się na zdjęcie z Gabrysiem byliśmy wtedy na orliku poprawiał mnie jak rzucam.
Zaśmiałam się pod nosem. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Gabrysia nie wiem po co ,nie wiem co chce powiedzieć. Usłyszałam w słuchawce
,, Wybrany numer nie istnieje". Jeszcze rano istniał. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi zbiegłam po schodach o mało się nie zabijając.
Otworzyłam drzwi. I patrzyłam na osobę stojąc w nich. 
Stał tam Aleks. Wpuściłam go do środka miał zapłakane oczy. Przytuliłam jego. Staliśmy w uścisku a on ciągle płakał. Pierwszy raz widzę jak Aleks płacze.
-Musze Ci coś powiedzieć- wyszeptał opierając oczy a siedziałam cicho nic nie mówić patrząc na niego
-Gabryś miał wypadek...On on trafił do szpitala w stanie krytycznym dają mu 24h- płakał a ja wpadłam w szał płakałam przy tym krzycząc ,że to nie prawda. Ścianę która była obok mnie zaczęłam okładać pięściami. Chłopak podszedł do mnie i mnie przytulił oraz wziął na kolana...
~Aleks~
Siedziała u mnie na kolanach płacząc w niebo głosy. Zsunęła się z moich kolan na podłogę. Zwinęła się w kłębek i płakała w końcu uderzała pięściami o podłogę .
- Lena nie płacz dość- powiedziałem po czym podniosłem ją z podłogi. Miała przekrwione oczy
-Jak mam przestać?! Mój przyjaciel miał wypadek może nie przeżyć-zaczęła uderzać w moją klatkę piersiową.  Złapałem jej  nadgarstki i patrzyłem w błękitne  zapłakane oczy.
-Dziewczyno teraz nic tym nie wskórasz. Nie cofniesz czasu. I to też mój przyjaciel- mocno  trzymałem ja a ona nadal płakała. Wtuliła się we mnie. Głaskałem ją po plecach i uspokajałem...
Siedziałem przy jej łóżku w końcu zasnęła spała jak aniołek. 
Zmęczony zszedłem do kuchni po szklankę wody. Moją uwagę przykuły zdjęcia na ścianie.
 Kiedy jest zdjęcie rodzinne postać mężczyzny została wycięta. Przecież Lena miała dobre relacje z ojcem. Moje myślenie na tą chwilę było słabe za dużo emocji. Rano się jej spytam powiedziałem w myślach.  Zmęczony położyłem się na kanapie i zasnąłem... 
~Lena~
Co chwile przebudzałam się w nocy mając koszmary. 
Mój Gabryś jest w szpitalu może nie przeżyć.  I znowu na myśl o tym zaczynałam płakać. 
Wstałam o piątej rano. Zeszłam do kuchni w salonie spał Aleks. Wspomnienia z wczoraj wróciły łzy napłynęły mi do oczu a ja zsunęłam się po szafce. Płakałam on jedyny wiedział prawdę o moim dzieciństwie dlaczego ich tak nienawidzę. Widział wszytko o mnie o moim życiu..
Wstałam z podłogi otarłam łzy. Stałam oparta o balt przodem do okna. Poczułam zimne rece ma mojej miednicy wiedziałam , że to Aleks odwróciła się przodem do niego i sie wtuliłam.
-Kiedy pojedziemy tam się czegoś dowiedziec?-zapytałam szepcząc 
-za chwile tylko coś zjesz-szepnal mi na uszko
- nie jestem głodna chce jak najszybciej tam być- w pewnym momencie usłyszałam otwarcie drzwi. Spojrzałam w tamtym kierunku stał tam Mateusz jeszcze tego tu brakowało. 
Spojrzał się na mnie i na Aleksa staliśmy w uścisku.
 Z pogardą w spojrzeniu wyszedł z mojego domu.
-Ja o nic nie pytam- powiedział Aleks widziąc , że nie chce o tym gadać...
Po godzinie byliśmy w recepcji szpitala . Aleks rozmawiał z jedną z pielęgniarek. Po czym podszedł do mnie. 
- odział intensywnej terapii jest na dole -powiedział i poszedł do windy...
Czas w niej nie wiarygodnie się dlużył. Gdy ustala zobaczyliśmy lekarza wychodzącego i ocierajacego głowę z potu Aleks pobiegł do niego..
-Hmm wiec. .-lekarz zaczął
-----
Witam Misie :* 
Rozdział musiałam pisać na szybko ponieważ telefon pożyczyłam od braciszka ; 3 
Mam nadzieje ,że wam się spodoba ^^
A tak na marginesie życzę wam jak najlepiej spędzonych wakacji;* Jak wasze świadectwa pasek był?  
Następny rozdział będzie za tydzień , ponieważ jestem na wakacjach
buziaki :*

czwartek, 18 czerwca 2015

6 część 1

''W domu leżałam na kanapie i pijałam herbatkę oglądając mecz NBA. Po czym dostałam sms'a od Gabrysia zdziwiona spojrzałam na ekran . Otworzyłam wiadomość i zaczęłam ją czytać
Od:Gabryś:*
,,Hejo śłiczna :* Mam sprawę''
nie wahając się odpisałam na jego sms'a
Do:Gabryś:*
,,Hej Misiak :) Co tam chcesz? '' 
Na wiadomość czekałam ponad 10 minut. W tym czasie bawiłam się piłką a gdy dostałam wiadomość zamarłam... ''

Zaczęłam czytać po raz kolejny wiadomość
Od:Gabryś:* 
,,Przepraszam , że namieszałem w Twoim życiu... Zapomnij o mnie.. O tym co się stało... O tym , że istnieje''  
Miałam pustkę w głowie czytając tą wiadomość. Jak on mógł to przekreślić znam go od piaskownicy... Nie chcąc już o tym myśleć wzięłam piłkę do kosza i poszłam na Orlik.
Na Orlik szłam 10 minut weszłam na sektor z koszami i zaczęłam rzucać. W pewnym momencie z moich oczu poleciały łzy. Usiadłam na boisku i zaczęłam płakać.Za dużo tego wszystkiego..
W końcu to ze mnie wyszło wszystkie emocje...
Ludzie przechodzili patrząc na mnie i nic nie mówiąc przechodzili tak obojętnie...
Podniosłam się i z zapłakaną twarzą nadal rzucałam chce  być najlepsza , koszykówka to ,to co będzie przy mnie ,nie zrani ,nie zostawi...
W domu byłam dość późno sprawa z Gabrysiem nie dawała mi spokoju.
Pół nocy leżałam i czytałam sms'a. Przed 5 rano zasnęłam. Długo nie pospałam , bo obudził mnie telefon .
 Zerwałam się z łóżka i zaczęłam szukać telefonu przy tym spadając z łóżka.
-Fuck- przeklinałam pod nosem , a telefon nie przestawał dzwonić . W końcu go znalazłam
-Taaak jest beeeeng!!- zaczęłam się cieszyć ze swojej zdobyczy. Telefon dzwonił teraz w mojej dłoni . Odebrałam go i usłyszałam męski głos potężny.
Wystraszyłam się w pierwszej sekundzie ale potem rozpoznałam głos dzwonił ojciec.Rozłączyłam się szybko.Spojrzałam na zegarek w telefonie była godzina 7.45 . Dziś nie idę do szkoły obiecałam trenerowi , że przyjdę na indywidualny trening...
Po godzinie 10 wyszłam z domu pijąc kawę i idąc na autobus.
 Długo nie czekałam zaraz gdy przyszłam na przystanek już był. Wsiadłam zajmując miejsce przy oknie...
Gdy dotarłam na hale autobus był już pełen ludzi , wyszłam spokojnie rozkoszując się świeżym powietrzem. Miałam jeszcze do treningu godzinę.
 Wzięłam kluczyk od szatni , weszłam do pomieszczenia  z numerem 7 zwanego szatnią. Po pomieszczeniu rozchodził się zapach spoconych butów co mi nie przeszkadzało , ponieważ mój organizm przyzwyczaił się. Przebrałam się i w skarpetkach weszłam na sale...
Po ciężkim treningu wracałam do domu weszłam do sklepu a to co tam zobaczyłam przerosło moje oczekiwania. Zobaczyłam Mateusza z ciężarną dziewczyną . Zakuło mnie coś w serduszku.
Patrzyłam na niego . W końcu nasze oczy się spotkały ja jak najszybciej wyszłam ze sklepu.
~Gabryś~
Spokojnie wsiadłem na moją maszynkę.Musze zerwać kontakt z Lenką. Aby nie narobić jej problemów. Moja maszynka wydała odgłos uspokoiłem się. Powoli zacząłem jechać ponieważ padał deszcz wcześniej.  Przez dłuższą drogę czułem się obserwowany. Gdy nagle z prawej strony w ostatniej zobaczyłem czarne auto które jechało rozpędzone prosto na mnie.. Znałem je.. Potem tylko  chwila i bum ciemność... W oddali było słychać pisk opon i syreny karetek, krzyk ludzi...
-JA nie chce umierać ...-wyszeptałem...

---------------
Witam Misiaczki :)
Długo nie dawałam rozdziału ponieważ brakowało weny :(
Ale dziś naszła mnie hyh :3
Dziękuję za każdy komentarz to motywuje mnie do dalszego pisania :*
Do następnego ^^

środa, 10 czerwca 2015

5


Budzik zadzwonił na 6:30. Myślałam o wczorajszym dniu.Czemu ja żywię do niego taką nienawiść...
Ta myśl krążyła po mojej głowie przez cały poranek.
Jadłam płatki przy wysepce z telefonem w dłoni.
 Zaczytałam się w artykule na temat mistrzostw kraju i powołaniach kadry. W pewnym momencie nie miałam już telefonu w dłoniach tylko w płatkach.
-Niech to szlag- powiedziałam i wyjęłam telefon. Był cały mokry natychmiast wyjęłam kartę sim i pamięci. Zalany telefon położyłam w misce w której był ryż.
A na zamianę wzięłam jakiś stary z szuflady. Spojrzałam na zegarek 7:46. Teraz matma a ja nie mogę się spóźnić , bo nie dość ,że mam dużo nie obecności to do tego wychodzi mi ocena niedostateczna na semestr. Wzięłam torbę która leżała na schodach i wybiegłam z domu. Najbliższy autobus miałam o 8.16...
Zostało mi iść biec do szkoły...
Wbiegłam do szkoły na godzinę 8:05. Zdyszana poszłam do klasy w której miałam lekcje. Uśmiechnęłam się do sprzątaczki którą mijałam na schodach.
Dziwnie patrzyła się na moje stopy więc również na nie spojrzałam miałam na sobie. Wybuchłam śmiechem na cały korytarz.
W torbie miałam na zmianę zwykłe białe trampki szybko zmieniłam kapcie na trampki i weszłam do sali w której trwała lekcja.
-Dzień dobry przepraszam za spóźnienie- uśmiechnęłam się do nauczycielki
- Co się tym razem zdarzyło ? Żadna staruszka nie dostała zawału tym razem?- zapytała zmieniając nieobecność w dzienniku na spóźnienie. ''Ale wtedy uwierzyłaś'' zaśmiałam się w myśli
-Nieee po prostu noo ten telefon spadł mi do mleka- klasa wybuchła śmiechem a nauczycielka pokręciła głową. Coś mi nie pasowało moja ławka była zajęta przez jakiegoś chłopaka. On nie był z naszej klasy ale bardzo znajomy.
 Ustałam przed ławką siedział tam Mateusz i pisał test raczej poprawę.
-Czy ty możesz przestać mnie prześladować i śledzić?- zapytałam siadając obok
-Nie po prostu przyszedłem napisać sprawdzian- uśmiechnął się
-Lena nie zagaduj Mateusza!- usłyszałam głos Pani Figury...
Połowę lekcji siedziałam cicho gdy zaczął mnie ON dźgać w brzuch i żebra
-Ty pojebie zostaw mnie w spokoju- burknęłam i prawie wbiłam się w ścianę
- Jeśli nie rozmawiasz na temat lekcji dostaniesz jedynkę- powiedziała Pani pisząc zadanie na tablicy. A chłopak zaczął się śmiać. A potem wrócił do dźgania mnie w brzuch . Wiedząc , że jeśli się odezwę dostane jedynkę.
-Odpierwiastkuj się od mnie ty ilorazie nieparzysty , bo jak cię przypierwiastkuję to ci zbiór zębów wyjdzie poza nawias !!- krzyknęłam na głos Pani się na mnie spojrzała a klasa turlała się ze śmiechu.
-Lena..-Nie dałam dokończyć nauczycielce
-Kazała mi pani mówić na temat lekcji wiec mówie - uśmiechnęłam się nauczycielka się załamała i zadzwonił dzwonek...
Po całym dniu zajęć poszłam na hale szłam wolno bo miałam czekać na Klarę , która gra na pozycji mocnego skrzydłowego.
Widząc ją mam uśmiech na twarzy pozytywnie zakręcona rudowłosa dziewczyna ciesząca się z życia ciągle z uśmiechem  na twarzy.
-Heeeejoo- przytuliła mnie i poszłyśmy na trening...
W domu leżałam na kanapie i pijałam herbatkę oglądając mecz NBA. Po czym dostałam sms'a od Gabrysia zdziwiona spojrzałam na ekran . Otworzyłam wiadomość i zaczęłam ją czytać
Od:Gabryś:*
,,Hejo śłiczna :* Mam sprawę''
nie wahając się odpisałam na jego sms'a
Do:Gabryś:*
,,Hej Misiak :) Co tam chcesz? '' 
Na wiadomość czekałam ponad 10 minut. W tym czasie bawiłam się piłką a gdy dostałam wiadomość zamarłam... 
----------------
Witam Misiaczki :*
Mam nadzieje , że nie zanudzę was tym rozdziałem :3
Dziękuję za miłe komentarze :)
Może ktoś z was ma przypuszczenia jaką wiadomość dostała Lenka ? :D

czwartek, 4 czerwca 2015

4


Obudziłam się spadając z łóżka. Leżałam na zimnej podłodze patrząc na biały sufit myśląc o wczorajszym pocałunku z Gabrielem. Było tak magicznie...
Postanowiłam do niego napisać.W kontakt szukałam numeru podpisanego nazwą ,,Gabryś :*''. Niestety pech tak chciał musiałam napisać po jego numer do Aleksa.
DO:ALESK :*
,,Hej :) Dasz mi numer do Gabrysia?''
Wysyłając sms'a postanowiłam wstać z podłogi i wkroczyć do łazienki odświeżyć się. Rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Oblałam się gorącym strumieniem wody. Moja skóra natychmiast stała się czerwona. Ochłodziłam ją zimnym żelem pod prysznic. Spłukałam płyn , a potem wytarłam się dokładnie mięciutkim ręcznikiem. Ubrałam szare dresy z nike , biała bokserkę.
 Zbiegłam po schodach i weszłam do kuchni powitałam babcie buziakiem w policzek. Zaczęłam szukać w lodówce czegoś do jedzenia.
-Lena zostaw te jedzenie z lodówki zaraz będzie obiad-babcia ustała obok mnie i zamknęła drzwi od lodówki o mało co nie przytrzasnęła mi reki.
-Babciu przecież jej ranek a ty już o obiedzie mówisz- usiadłam na blacie
-Dziecko drogie ile ty wczoraj wypiłaś , że na zegarku się nie znasz ? - zapytała babcia załamując się
- Nooo dobra jest już czternasta- spojrzałam na zegarek ,który był przy kuchence i zaczęłam się śmiać tuląc babcie...
Po obiedzie miałam spotkać się z Gabrielem. Nie przebierałam się. Szłam po parku w końcu zobaczyłam Gabrysia siedzącego na jednej z ławek. Podeszłam do niego.
 -Hej Chuda - uśmiechnął się do mnie zaspany
-Ojj ktoś tu się chyba nie wyspał- usiadłam obok niego
-Weź mnie nawet nie wkurzaj- westchnął i oparł głowę o ręce
-Pamiętasz chociaż co wczoraj robiłeś - zaśmiałam się
-Tak 2/10 urywkami. A co? - zapytał patrząc na mnie z delikatnym zarostem i zmęczeniem w oczach
- Pocałowałeś mnie ,ale tak inaczej - schowałam twarz w dłonie , aby ukryć czerwone plamki na twarzy. On się tylko zaśmiał przy tym odkrywając moją twarz.
-Leenka  i co z tego? Byłem na haju nie myślałem wtedy- wzruszył ramionami.
- Przepraszam , że Ci o tym powiedziałam hah- powiedziałam nerwowo. On mnie przytulił a ja się wtuliłam w jego ramię.
-Odprowadzić cię? - zapytał kiwnęłam tylko głową na tak i wstałam. Szliśmy w ciszy. Popatrzyłam w gorę na niego szedł paląc papierosa i patrząc przed siebie.-Chciał bym Cię przelecieć- powiedział szczerze a ja zrobiłam minę WTF? Wiedziałam , że jest szczery ale ,że nie aż tak bardzo. W pewnym momencie zatrzymałam się.
- Chyba ktoś Cię podmienił- powiedziałam
- Nie , co się dziwisz masz fajne ciało duże cycki , fajną pupę. Prawie każdy się tutaj w Tobie buja. A ja mam ochotę cię przelecieć ,wiec ci to mówię - Ustał i odwrócił się w moją stronę mówiąc to i paląc papierosa.- No chodź , bo na pociąg się spóźnisz- zaśmiał się widząc moją minę ,,O.o''...
Byłam już u babci i pakowałam rzeczy słuchając muzyki. Myślałam o tym wszystkim i Gabrielu. Niee , nie mogę myśleć teraz o jakimś chłopaku liczy się tylko koszykówka...
Kupiłam bilet i czekałam na pociąg do domu. Usiadłam na walizce i słuchałam muzyki. Po chwili przyjechał mój pociąg wsiadłam zajmując dwuosobowe miejsce przy oknie.
Spojrzałam na zegarek dostałam wiadomość od nie znanego numeru. Treść brzmiała:
Od:Nieznany
,, bede czekał pod stacja kochanie"
Może , ktoś pomylił usunęłam wiadomość. Zamknęłam oczy i zasnęłam...
Obudził mnie konduktor z chęcią sprawdzenia biletu. Uprzejmie podałam bilet. Z uśmiechem go skasował i poszedł dalej. Ostatnia stacja i moje kochane miasto. Wysiadłam z pociągu wszędzie roiło się od zakochanych par i szczęśliwych rodzin.
Z tego ja nie miałam ani chłopaka i rodziny szczęśliwej. Westchnęłam i ruszyłam pod przystanek autobusowy. Wychodząc z dworca zauważyłam czarny samochód , który był mi znajomy... Po chwili spojrzałam fakty...Czarny samochód i przystojny dupek...
Ruszyłam w przeciwną stronę do przystanku i samochód po chwili usłyszałam za sobą męski głos i reke na moim nadgarstku. 
- Czemu nie podeszłas do samochodu czekałem na Ciebie -odezwał się Mateusz
- Moze nie mam ochoty na jazde z Toba jednym samochodem- powiedziałam patrzac mu w oczy
- Czyli mnie nie lubisz?-zapytał
-No widzisz szybki jesteś -  zaczęłam bić mu brawo małymi palcami
-No to jak nie masz zamiaru jechać ze mna jednym samochodem to pojedziemy razem autobusem- powiedział chwytając walizkę , zaczął w tym czasie iść na przystanek. Wkurzona szłam za nim. ,,Jak on tak może?! Zadufany w sobie dupek! Nienawidzę go ! " krzyczała moja podświadomoś długo na autobus nie czekaliśmy. Chłopak pokazał ,że mam usiąść. A ja stałam i nie słuchając co do mnie mówi , patrząc prostu przed siebie. Wysiadłam na przystanku przy moim domu.
-Czemu taka dla mnie jesteś?- zapytał
-Bo nie inna- powiedziałam otwierając drzwi
- Ja tu staram się być miły a ty jak ściana nie dopuszczasz do siebie nikogo- powiedział
-Może lubie taka być- ustalam przed nim
- Dziewczyno ty siebie chyba nie widzisz jak się zachowujesz -prychnął
-No i co moje życie nie TWOJE- powiedziałam patrzac na niego bez uczuć jak na zwykłego śmiecia
- Tsa zajebiście - powiedział i podał mi walizkę ,, Co Ty robisz dziewczyno !? Nic Ci nie zrobił!  "Znowu krzyczała moja podświadomoś. Nadal patrzyłam na  niego w końcu westchnął i szedł w stronę dworca po samochód....
-------
Rozdział nie jest taki jaki chciałam :<
Mam nadzieje ze wam sie spodoba a w następnym akcja się rozkręci :>