czwartek, 17 grudnia 2015

24

Siedziałam sama w domu patrząc na letni krajobraz widziany za oknem. Gabriel był dziś zajęty nie mogąc przy tym mnie odwiedzić. Delikatnie na zaparowanej szybie narysowałam kształt jego górnej wargi. Przeglądałam się jej.
   -Nie dość- szepnelam wstajac i idąc w kierunku pokoju. Wyjęłam krótkie spodenki i koszulkę meczową. Kiedy się przebralam zobaczyłam czarny futerał stojący na szafie. Wzięłam krzesło i razem z nim podeszłam do szafy. Kiedy ustalam na nim wiedziałam co juz jest w czarnym futerale. Wyciagnelam je i położyłam u siebie na łóżku. Była w nim lustrzanka i jakieś papiery,które przyciągnęły szczególnie moją uwagę. Wyjęłam je i zaczęłam czytać. Z nich wynikało, że Gabriel na 100% nie jest ojcem dziecka Niny. Moi rodzice podpisali umowę , że zapłacą rodzinie Niny za zrobienie tego całego przedstawienia związanego z ojcostwem mojego chłopaka po to aby on ze mna zerwał.
Zaczęłam płakać papier schowałam pod materac od łóżka...
Duza walizka stała na ziemi w której lądowały moje ciuchy. Gabriel miał u mnie być najszybciej jak się da. Kiedy siedziałam na walizce i próbowałam ją zapiąć do pokoju wyleciał Gabryś.
   -Lenka dlaczego się pakujesz i jesteś zaplakana?
   -Oni..są okropni nie kochają mnie chca mnie tu tylko dla kasy i chcą abyśmy się rozeszli abym byla z jakims Fransem i nie jesteś ojcem dziecka suki to wszystko jest na papierze tu chodzi o pieniądze- plakalam mówiąc na jednym wdechu
   -Kto?Jaka kasa? Jaki papier?-pytal brunet patrzac mi sie w oczy szukając w nich odpowiedzi. Drżaca dłonią podałam mu papier. Chłopak czytal to kilka razy po czym zaciskal dłonie na kartce i klnal pod nosem. Wtulilam się w niego gdy papier został rzucony na ziemię.
   -Niech tylko kurwa spróbują mi Ciebie zabrac zabije wtedy każdego-mruknal-zbieraj się mała jedziemy do mnie
Moj chłopak chwycił jednal dłonią moja dłoń ,a drugą walizkę...
Weszliśmy do domu chłopców w którym nikogo nie było. Kiedy ostatni raz tu byłam to byl dzień kiedy Gabriel pobil Eryka. Usiadłam na schodach by ściągać buty, a brunet zniósł walizkę na górę. Kiedy byl juz obok mnie przenieśliśmy się do kuchni w której zjedliśmy obiad. Kiedy wkladalam swoj talerzyk do zmywarki dłonie chłopaka spoczely na moich biodrach. Na rorzgrzanej skórze szyi czułam zimne pocałunki pod którymi się rozpływałam. Odwróciłam się przodem do chłopaka ręce kładąc mu na karku i delikatnie muskając jego wargi zmniejszając odległość pomiędzy nami do zerowej. Jednym ruchem dłoni rozpielam spodenki chłopaka
   -Musi ci byc nie wygodnie-powiedziałam  przegryzajac warge i patrząc na spodenki Gabriela. Chłopak zaśmial się i zajął się moimi ustami.
   -Żebyś widziała i to jak bardzo- szepnal po dłuższej chwili patrzący mi w oczy i trzymając moja twarz w dłoniach i delikatnie jeżdżąc kciukami po niej. Wtuliłam się w niego słuchając bicia serca.
   -Daj zapne Ci te spodnie, bo jeszcze ktoś wejdzie i spotka nas w dwuznacznej sytuacji- mruknelam speszona. Cala odwaga jaka miałam przed momentem wyparowala ,a zamiast przegryzanja wargi weszły na twarz rumience
   -Trudno- chłopak zwinnym ruchem przerzucil mnie przez ramie i ruszyl w stronę sypialni...
Kiedy byliśmy już w pomieszczeniu moje ciało dotknęło miękkiego materaca. Leżałam wpatrując się w chłopaka jak w obraz i skanujac wzrokiem każdy jego element.
   -Kocham Cię- powiedziałam tulac się w niego.
   -Ja Ciebie też ,a teraz maluchu pokazuj plecki- potwiedzial dając mi szybkiego buziaka i przywracając na plecy. Koszulka , która była na moich plecach została delikatnie podwinieta do góry...
-------------------------------------------
Dobry wieczór Aniołki!
Chciałabym na samym początku bardzo przeprosić za moja nieobecność. To wszystko zostało spowodowane ocenami na półrocze plus do tego musze napisać 30 stron opowiadania na konkurs :) mam nadzieję , że mi wybaczycie i z chęcią przeczytacie rozdział
Życzę wam tez zdrowych , pogodnych i wesołych świąt Bożego Narodzenia:)

środa, 2 grudnia 2015

23

*Tydzień później*
   Gabriel zaczął treningi od tego czasu żyjemy tylko na sms'ach. Nie dawno dostał zdjęcie USG od Niny na początku patrzył na nie niechętnie lecz potem chodził z uśmiechem cały a nawet zmienił tapetę telefonu na to zdjęcie. Na razie nikt jeszcze nie wie , że chłopak zostanie ojcem. Wspieram chłopaka przed zostaniem tatą lecz boli bardzo. Nie wiem jak długo dam tak radę. Zaczęłam sprzątać w pokoju gdy dostałam sms'a
OD:Gabryś:*
''Myszko dziś przyjadę do Ciebie
,gdy odstawię Ninę do lekarza:*''
Westchnęłam czytając wiadomość i odrzuciłam telefon na pościel...
   Kiedy moje sprzątanie dobiegło końca rozłożyłam się na łóżku zatapiając się w pościel i zamykając oczy. Podskoczyłam gdy drzwi do pokoju się otworzyły kiedy spojrzałam kto postanowił wejść z rozmachem do mojego pokoju w progu stał Gabriel miał na sobie czarną bokserkę i dresowe spodenki oraz czarne maxy na nogach. Przyglądał mi się przez moment.
   - A ty jeszcze w łóżku leniu?
   - Nie widzisz?Wcześniej sprzątałam więc zamknij się i nie stój w progu- mruknęłam i poprawiłam się na łóżku. Chłopak wypełnił moje polecenie i wszedł do środka. Usiadł na przeciw mnie. Siedzieliśmy w ciszy lecz chłopak nachylił się nad mnie i zaczął namiętnie całować. Miałam zaprzeczyć lecz uległam. Jego usta przeniosły się na moja szyję i zaczęły robić malinki. Na piekące miejsce malinek dmuchną zimnym powietrzem.
   -Teskniłem- wyszeptal wtulajac się we mnie. Nic nie odpowiedziałam tylko przytuliłam się w chłopaka...
   -Gabryś- zaczęłam będąc w kuchni , robiąc herbatę- byś mógł podać mi ten talerz ,bo jest za wysoko jak dla mnie- mruknelam do chłopaka , który siedział przeglądajac się czemuś w telefonie. Brunet nie reagował był za bardzo zapatrzony w telefon. Wzięłam pierwszą lepszą szmatke i w niego rzuciłam ta odbiła mu się od twarzy i spadła na telefon. Ten popatrzył na mnie groźnym wzrokiem
   -Nie słuchałes to musiałam zwrócić jakoś twoja uwagę- mówiłam stając na krzesło , które się kiwało. Kiedy za mocno nachyliłam się do tyłu , aby zejść z krzesła poczułam ,że lecę na ziemię. Nie minęła chwila ,a moje plecy dotknęły podłogi. Zimny prąd przeszedł moje ciało , a potem ból rozchodzący się od góry do dołu pleców. Nie zauważyłam kiedy nad mną pojawił się mój chłopak
   -Lena kaleko nic ci nie jest? -pytał patrząc mi w oczy. Moje niebieskie oczy zaszły łzami. Nie mogłam wydusić z siebie słowa- Mogłaś poprosić bym Ci pomógł
   -Prosiłam ale ty wolisz oglądać zdjęcie tego bachora!-krzyknęłam zalewając się łzami jego linia szczęki zacisnela się tak samo dłonie a ciało napielo
   -Dziękuj , Bogu , że nie jesteś chłopakiem- wysyczał przez zęby patrząc ze złością w oczach
   -A co uderzył byś mnie? Nie krępuj się morda nie szklanka nie pobije się- mruknelam chcąc wstać lecz po raz kolejny poczułam zimny prąd przechodzący moje ciało. Opadłam bez sił na podłogę.  Brunet nic nie powiedział milczał delikatnie podnosząc mnie z podłogi i niosąc do łóżka. Nie patrzyłam mu w oczy tylko w białą ścianę. Delikatnie położył mnie na łóżku brzuchem w stronę materaca pociągając koszulkę by móc zobaczyć plecy. 
   - Leż tak i się nie ruszaj zaraz wrócę- powiedział cicho wychodząc z pomieszczenia. Nie minęła chwila a chłopak wrócił z jakąś maścią i okładem chłodzącym. Zamknęłam oczy , gdy chłopak zaczął wmasowywac zimny żel po powierzchni pleców. -Gdzie masz jakąś stara koszulkę kaleko? - spytał wstając
   -Szafa górna półka - mruknęłam. Usłyszałam zgrzyt otwierania szafy a po chwili wygielam się pod wpływem zimna
   -Spokojnie maluchu to tylko okład na siniaku- zaśmiał się chłopak...
------------
Baduuuumtss!
Oto nowy rozdział :v liczę na wasze opinie co do niego ^^
Jak myślicie Gabriel byłby zdolny uderzyć Lene?

jak tam wasze mikołajki?  Co mikołaj zostawił w butach?  :)
Życzę Miłej nocy i kolorowych snów