-Elo mordo-wysiadł Szymon ze swojego auta. Kiwnąłem tylko głową na
przywitanie i poczęstowałem go papierosem usiadł obok mnie i zaczął
palić.
-Mam nadzieje ,że nikt na tym całym pogrzebie Cię nie rozpoznał- mówił Szymon , ze spuszczoną głową w dół.
-Nie. Znaczy mam nadzieje ,że nie- wydmuchałem dym z płuc.
-Bo jeśli tak to byś miał przejebane- chłopak mówił poprawiając włosy.
-Wątpię , że komuś powiedział bał się nawet Lenie nie powiedział- mówiłem wstając i idąc w stronę domu a Szymon za mną...
Siedzieliśmy w salonie grając na konsoli i pijąc piwo. Kiedy na karku poczułem małe rączki odłożyłem dżojstik i przerzuciłem dziewczynę przez ramię.
Patrzyła na mnie dużymi oczami a po chwili oberwałem w żebra.
-Hej- powiedziała do Szymona , który ciągle grał on tylko podniósł rękę. Lena przytuliła się i patrzyła jak gramy...
~Lena~
Chłopacy wszyli na chwile do samochodu leżałam na kanapie i oglądałam telewizję. Gdy nagle zadzwonił telefon Mateusza. Wstałam i zaczęłam iść w stronę garażu w którym siedzieli. Wyciszyłam telefon i po cichu weszłam do środka , ponieważ rozmawiali.
-No ale wiesz, że teraz tej kasy i Mai nie odzyskasz skoro on nie żyje i będzie lipa jak się dowie , że ty go tak jakby zabiłeś- powiedział Szymon
-Ale za to mam osobę ,która on kochał czego bardzo Gabryś by nie chciał aby ona ze mną się zadawała- zaśmiał się charakterystycznie Mateusz. Mnie wryło w ziemię o jaka Maje chodzi i o jakie pieniądze! Musiałam wtedy jak najszybciej wydostać się z tego garażu. Gdy zwróciłam się w stronę drzwi poczułam ręce na swoich biodrach
- Co ty tu robisz księżniczko-zapytał się dobrze znany mi blondyn
- Telefon Ci dzwonił ii noo ten przyniosłam Ci go.- zawstydziłam się i czerwone plamki zwane rumieńcami weszły na moje policzki. Podałam mu IPhona. Chłopak się tylko uśmiechnął. Kiedy podszedł bliżej mnie poczułam się niska bardzo, podniosłam głowę by na niego spojrzeć.
-Mam dzisiaj za 3h trening i zaraz muszę iść-powiedziałam odwracając się
na pięcie. Poczułam pociągnięcie do tyłu za nadgarstek. Czułam się
okropnie dotykała mnie osoba , która przyczyniła się do zabójstwa
Gabrysia. Gdy mnie dotknął ciarki przeszły moje ciało.-Mam nadzieje ,że nikt na tym całym pogrzebie Cię nie rozpoznał- mówił Szymon , ze spuszczoną głową w dół.
-Nie. Znaczy mam nadzieje ,że nie- wydmuchałem dym z płuc.
-Bo jeśli tak to byś miał przejebane- chłopak mówił poprawiając włosy.
-Wątpię , że komuś powiedział bał się nawet Lenie nie powiedział- mówiłem wstając i idąc w stronę domu a Szymon za mną...
Siedzieliśmy w salonie grając na konsoli i pijąc piwo. Kiedy na karku poczułem małe rączki odłożyłem dżojstik i przerzuciłem dziewczynę przez ramię.
Patrzyła na mnie dużymi oczami a po chwili oberwałem w żebra.
-Hej- powiedziała do Szymona , który ciągle grał on tylko podniósł rękę. Lena przytuliła się i patrzyła jak gramy...
~Lena~
Chłopacy wszyli na chwile do samochodu leżałam na kanapie i oglądałam telewizję. Gdy nagle zadzwonił telefon Mateusza. Wstałam i zaczęłam iść w stronę garażu w którym siedzieli. Wyciszyłam telefon i po cichu weszłam do środka , ponieważ rozmawiali.
-No ale wiesz, że teraz tej kasy i Mai nie odzyskasz skoro on nie żyje i będzie lipa jak się dowie , że ty go tak jakby zabiłeś- powiedział Szymon
-Ale za to mam osobę ,która on kochał czego bardzo Gabryś by nie chciał aby ona ze mną się zadawała- zaśmiał się charakterystycznie Mateusz. Mnie wryło w ziemię o jaka Maje chodzi i o jakie pieniądze! Musiałam wtedy jak najszybciej wydostać się z tego garażu. Gdy zwróciłam się w stronę drzwi poczułam ręce na swoich biodrach
- Co ty tu robisz księżniczko-zapytał się dobrze znany mi blondyn
- Telefon Ci dzwonił ii noo ten przyniosłam Ci go.- zawstydziłam się i czerwone plamki zwane rumieńcami weszły na moje policzki. Podałam mu IPhona. Chłopak się tylko uśmiechnął. Kiedy podszedł bliżej mnie poczułam się niska bardzo, podniosłam głowę by na niego spojrzeć.
-Odwiozę cię- powiedział ze śmiechem. Nie chciałam , aby mnie odwoził. Tego już za dużo musiałam wejść na boisko i się wyżyć. Miałam dość..Śmierć przyjaciela.. Znam osobę , która przyczyniła się do jego zabójstwa..
-Sama pójdę chcę się przejść-szepnęłam i wyszłam z garażu przez zamknięte drzwi słyszałam głos Szymona ,,UUUU'' a potem głos tego mordercy ,, Zamknij mordę kurwa''.
****
Będąc już w domu pakowałam rzeczy do torby. Poprawiłam kucyka i wyszłam na autobus. Słuchawki miałam na uszach...
Nie długo musiałam czekać na autobus. Zajęłam miejsce przy szybie. Jak to możliwe , że Mateusz zabił Gabrysia.. On mnie dotykał.. Całował... Na samą myśl przeszły mnie ciarki...
Wchodząc do szatni rozmowy ucichły i wzrok padł na mnie.
-Część- powiedziałam podchodząc na moje miejsce. Usiadłam na ławce.Gdy drzwi do szatni otworzyły się z hukiem. Weszła jakaś pusta blondyna. Patrzyłam na nią z pogardą podeszła do mnie.
-Sorry ale to moje miejsce nowa-powiedziała a ja wybuchłam śmiechem.-Czego się śmiejesz ? Nie rozumiesz co do ciebie mówię?
- Młoda chyba mnie nie znasz Chuda jestem - podałam jej rękę dziewczyny zaczęły się śmiać
-Nie. Nie znam więc dowiedzenia ci z tego miejsca.- podeszła do mnie Daga czułam co się święci
-Witam zaginiona pani K.A.P.I.T.A.N- słowo kapitan oddzielała każdą literkę i podała mi rękę. Ja się zaśmiałam i podałam jej też rękę. Blondynka prychał i poszła na inne miejsce ze słowami ,,Zobaczymy jak się popiszesz pani kapitan na treningu''....
Siedziałam na sali wiążąc buty , gdy podszedł do mnie trener
-Chuda co się stało nie było cię w szkole na treningach- powiedział kucając obok mnie
-Sprawy osobiste musiałam ogarnąć- powiedziałam zaciskając buta bardziej
-Mam nadzieje , że nie zaszkodzi to w meczu o awans o mistrzostwo- poklepał mnie po ramieniu i poszedł dalej widząc mój wzrok , że nigdy...
Kolejne ćwiczenie..Kolejna czapa na tej pustej blondynie...Kolejne minięcie i kolejny rzut.. Tak mi tego brakowało... Siedziałyśmy w szatni ponieważ trener miał ogłosić skład na mecz o awans. Każda z nas była napięta. Ja siedziałam i patrzyłam na moje buty, przydały by się nowe zaśmiałam się w myśli do szatni wszedł trener. Każda patrzyła na miejsce w którym stał. Trener zabrał głos:
- Więc na mecz o awans do mistrzostw powołuję Daga,Klara...-wymieniał dalej czas się dłużył nadal nie wymienił mnie i tej pustej blondyny zostałyśmy tylko my dwie. Nie patrzyłam trenerowi w oczy tylko pod siebie-Chuda jedziesz z nami kapitanie- powiedział
****
Weszłam do domu. Był cały rozjebany. Wszystko do góry nogami. Sparaliżowałam się i wyszłam z niego wzięłam telefon i wybrałam numer...
~Mateusz~
Siedziałem w salonie i czekałem na Maksa oraz Szymona którzy mieli wrócić z wyprawy do domu Leny. Tak tak można pomyśleć , że jestem chory psychicznie lub coś. Ale musiałem coś zrobić aby mieć mojego skarba. Tak to teraz pomyśli , że ktoś się włamał i zadzwoni do mnie i co buuum będzie bardziej moja! A tak serio muszę ją mieć , bo zależy na niej Gabrysiowi. Chociaż on nie żyje.. To trudno muszę się zemścić i pokazać , że się ze mną nie zadziera ten frajer wisi mi hajs i Maje... Nagle zadzwonił mój telefon tak jak myślałem Lena odebrałem i po chwili pojechałem po nią....
----------------------
Witam Misie !
Zachęcam do czytania:*
Przepraszam za każdy błąd w rozdziale :c
u was też taka dupna pogoda?
