Siedziałam sama w domu patrząc na letni krajobraz widziany za oknem. Gabriel był dziś zajęty nie mogąc przy tym mnie odwiedzić. Delikatnie na zaparowanej szybie narysowałam kształt jego górnej wargi. Przeglądałam się jej.
-Nie dość- szepnelam wstajac i idąc w kierunku pokoju. Wyjęłam krótkie spodenki i koszulkę meczową. Kiedy się przebralam zobaczyłam czarny futerał stojący na szafie. Wzięłam krzesło i razem z nim podeszłam do szafy. Kiedy ustalam na nim wiedziałam co juz jest w czarnym futerale. Wyciagnelam je i położyłam u siebie na łóżku. Była w nim lustrzanka i jakieś papiery,które przyciągnęły szczególnie moją uwagę. Wyjęłam je i zaczęłam czytać. Z nich wynikało, że Gabriel na 100% nie jest ojcem dziecka Niny. Moi rodzice podpisali umowę , że zapłacą rodzinie Niny za zrobienie tego całego przedstawienia związanego z ojcostwem mojego chłopaka po to aby on ze mna zerwał.
Zaczęłam płakać papier schowałam pod materac od łóżka...
Duza walizka stała na ziemi w której lądowały moje ciuchy. Gabriel miał u mnie być najszybciej jak się da. Kiedy siedziałam na walizce i próbowałam ją zapiąć do pokoju wyleciał Gabryś.
-Lenka dlaczego się pakujesz i jesteś zaplakana?
-Oni..są okropni nie kochają mnie chca mnie tu tylko dla kasy i chcą abyśmy się rozeszli abym byla z jakims Fransem i nie jesteś ojcem dziecka suki to wszystko jest na papierze tu chodzi o pieniądze- plakalam mówiąc na jednym wdechu
-Kto?Jaka kasa? Jaki papier?-pytal brunet patrzac mi sie w oczy szukając w nich odpowiedzi. Drżaca dłonią podałam mu papier. Chłopak czytal to kilka razy po czym zaciskal dłonie na kartce i klnal pod nosem. Wtulilam się w niego gdy papier został rzucony na ziemię.
-Niech tylko kurwa spróbują mi Ciebie zabrac zabije wtedy każdego-mruknal-zbieraj się mała jedziemy do mnie
Moj chłopak chwycił jednal dłonią moja dłoń ,a drugą walizkę...
Weszliśmy do domu chłopców w którym nikogo nie było. Kiedy ostatni raz tu byłam to byl dzień kiedy Gabriel pobil Eryka. Usiadłam na schodach by ściągać buty, a brunet zniósł walizkę na górę. Kiedy byl juz obok mnie przenieśliśmy się do kuchni w której zjedliśmy obiad. Kiedy wkladalam swoj talerzyk do zmywarki dłonie chłopaka spoczely na moich biodrach. Na rorzgrzanej skórze szyi czułam zimne pocałunki pod którymi się rozpływałam. Odwróciłam się przodem do chłopaka ręce kładąc mu na karku i delikatnie muskając jego wargi zmniejszając odległość pomiędzy nami do zerowej. Jednym ruchem dłoni rozpielam spodenki chłopaka
-Musi ci byc nie wygodnie-powiedziałam przegryzajac warge i patrząc na spodenki Gabriela. Chłopak zaśmial się i zajął się moimi ustami.
-Żebyś widziała i to jak bardzo- szepnal po dłuższej chwili patrzący mi w oczy i trzymając moja twarz w dłoniach i delikatnie jeżdżąc kciukami po niej. Wtuliłam się w niego słuchając bicia serca.
-Daj zapne Ci te spodnie, bo jeszcze ktoś wejdzie i spotka nas w dwuznacznej sytuacji- mruknelam speszona. Cala odwaga jaka miałam przed momentem wyparowala ,a zamiast przegryzanja wargi weszły na twarz rumience
-Trudno- chłopak zwinnym ruchem przerzucil mnie przez ramie i ruszyl w stronę sypialni...
Kiedy byliśmy już w pomieszczeniu moje ciało dotknęło miękkiego materaca. Leżałam wpatrując się w chłopaka jak w obraz i skanujac wzrokiem każdy jego element.
-Kocham Cię- powiedziałam tulac się w niego.
-Ja Ciebie też ,a teraz maluchu pokazuj plecki- potwiedzial dając mi szybkiego buziaka i przywracając na plecy. Koszulka , która była na moich plecach została delikatnie podwinieta do góry...
-------------------------------------------
Dobry wieczór Aniołki!
Chciałabym na samym początku bardzo przeprosić za moja nieobecność. To wszystko zostało spowodowane ocenami na półrocze plus do tego musze napisać 30 stron opowiadania na konkurs :) mam nadzieję , że mi wybaczycie i z chęcią przeczytacie rozdział
Życzę wam tez zdrowych , pogodnych i wesołych świąt Bożego Narodzenia:)
czwartek, 17 grudnia 2015
24
środa, 2 grudnia 2015
23
*Tydzień później*
Gabriel zaczął treningi od tego czasu żyjemy tylko na sms'ach. Nie dawno dostał zdjęcie USG od Niny na początku patrzył na nie niechętnie lecz potem chodził z uśmiechem cały a nawet zmienił tapetę telefonu na to zdjęcie. Na razie nikt jeszcze nie wie , że chłopak zostanie ojcem. Wspieram chłopaka przed zostaniem tatą lecz boli bardzo. Nie wiem jak długo dam tak radę. Zaczęłam sprzątać w pokoju gdy dostałam sms'a
OD:Gabryś:*
''Myszko dziś przyjadę do Ciebie
,gdy odstawię Ninę do lekarza:*''
Westchnęłam czytając wiadomość i odrzuciłam telefon na pościel...
Kiedy moje sprzątanie dobiegło końca rozłożyłam się na łóżku zatapiając się w pościel i zamykając oczy. Podskoczyłam gdy drzwi do pokoju się otworzyły kiedy spojrzałam kto postanowił wejść z rozmachem do mojego pokoju w progu stał Gabriel miał na sobie czarną bokserkę i dresowe spodenki oraz czarne maxy na nogach. Przyglądał mi się przez moment.
- A ty jeszcze w łóżku leniu?
- Nie widzisz?Wcześniej sprzątałam więc zamknij się i nie stój w progu- mruknęłam i poprawiłam się na łóżku. Chłopak wypełnił moje polecenie i wszedł do środka. Usiadł na przeciw mnie. Siedzieliśmy w ciszy lecz chłopak nachylił się nad mnie i zaczął namiętnie całować. Miałam zaprzeczyć lecz uległam. Jego usta przeniosły się na moja szyję i zaczęły robić malinki. Na piekące miejsce malinek dmuchną zimnym powietrzem.
-Teskniłem- wyszeptal wtulajac się we mnie. Nic nie odpowiedziałam tylko przytuliłam się w chłopaka...
-Gabryś- zaczęłam będąc w kuchni , robiąc herbatę- byś mógł podać mi ten talerz ,bo jest za wysoko jak dla mnie- mruknelam do chłopaka , który siedział przeglądajac się czemuś w telefonie. Brunet nie reagował był za bardzo zapatrzony w telefon. Wzięłam pierwszą lepszą szmatke i w niego rzuciłam ta odbiła mu się od twarzy i spadła na telefon. Ten popatrzył na mnie groźnym wzrokiem
-Nie słuchałes to musiałam zwrócić jakoś twoja uwagę- mówiłam stając na krzesło , które się kiwało. Kiedy za mocno nachyliłam się do tyłu , aby zejść z krzesła poczułam ,że lecę na ziemię. Nie minęła chwila ,a moje plecy dotknęły podłogi. Zimny prąd przeszedł moje ciało , a potem ból rozchodzący się od góry do dołu pleców. Nie zauważyłam kiedy nad mną pojawił się mój chłopak
-Lena kaleko nic ci nie jest? -pytał patrząc mi w oczy. Moje niebieskie oczy zaszły łzami. Nie mogłam wydusić z siebie słowa- Mogłaś poprosić bym Ci pomógł
-Prosiłam ale ty wolisz oglądać zdjęcie tego bachora!-krzyknęłam zalewając się łzami jego linia szczęki zacisnela się tak samo dłonie a ciało napielo
-Dziękuj , Bogu , że nie jesteś chłopakiem- wysyczał przez zęby patrząc ze złością w oczach
-A co uderzył byś mnie? Nie krępuj się morda nie szklanka nie pobije się- mruknelam chcąc wstać lecz po raz kolejny poczułam zimny prąd przechodzący moje ciało. Opadłam bez sił na podłogę. Brunet nic nie powiedział milczał delikatnie podnosząc mnie z podłogi i niosąc do łóżka. Nie patrzyłam mu w oczy tylko w białą ścianę. Delikatnie położył mnie na łóżku brzuchem w stronę materaca pociągając koszulkę by móc zobaczyć plecy.
- Leż tak i się nie ruszaj zaraz wrócę- powiedział cicho wychodząc z pomieszczenia. Nie minęła chwila a chłopak wrócił z jakąś maścią i okładem chłodzącym. Zamknęłam oczy , gdy chłopak zaczął wmasowywac zimny żel po powierzchni pleców. -Gdzie masz jakąś stara koszulkę kaleko? - spytał wstając
-Szafa górna półka - mruknęłam. Usłyszałam zgrzyt otwierania szafy a po chwili wygielam się pod wpływem zimna
-Spokojnie maluchu to tylko okład na siniaku- zaśmiał się chłopak...
------------
Baduuuumtss!
Oto nowy rozdział :v liczę na wasze opinie co do niego ^^
Jak myślicie Gabriel byłby zdolny uderzyć Lene?
jak tam wasze mikołajki? Co mikołaj zostawił w butach? :)
Życzę Miłej nocy i kolorowych snów
niedziela, 22 listopada 2015
22
Z rana nic nie zdołało ściągnąć mnie z łóżka nawet Gabriel. Próbował wszystkimi sposobami aż się w końcu poddal i sam położył się dalej spać. Kiedy już nie mogłam dalej spać było grubo po 11. Spojrzałam w bok chłopak spał na plecach wtulony w poduszkę. Uśmiechnęłam się pod nosem widząc ten słodki widok i spojrzałam zaraz potem na moj brzuch z którego wydobył się odgłos , że domaga się jedzenia i w tym momencie uświadomiłam sobie , że nie jadłam nic od wczorajszego popołudnia. Kiedy moje stopy dotykały juz podłogi zostałam wciągnięta znowu do łóżka przez mojego chłopaka
-Gdzie już mi uciekasz?- zapytał z chrypka i marszczac nosek
-Zdradzić cię- mruknelam dając mu buziaka w usta
-Z kimm? Podaj jego imie- chłopak podpieral się na przed ramieniach i zwisal nad mna.
- Z lodówka- widziałam na jego twarzy lobuzerski uśmieszek. Palcami przejechałam po tatuażu chłopaka na prawym obojczyku. Byla to data zapisana rzymskimi cyframi
-Data urodzin mamy- chłopak odpowiedział wyprzedzając moje pytanie...
Kiedy zeszliśmy do kuchni brunet posadził mnie na blacie ,a sam się wziął za przygotowanie śniadania. Widać było po nim , że jest jeszcze kompletnie zaspany. Kiedy chciał wlać sok pomarańczowy do płatek
-Misiu ja nie chce nic mówić ale lepiej jak ja zrobię to śniadanie- zaskoczyłam z blatu podchodząc do niego i wciskając się pomiędzy niego ,a blat. Jego oczy były jakieś inne zmęczone jak i tak jakby zjarane.
-Misiuuu a co robiłeś w nocy- dotknęłam jego policzka jedna dłonią
-Jaa spałem- uśmiechał sie głupio czyli , że kręcił- a tak seriooo to siedziałem z chłopakami i omawialismy kilka spraw sprawdzając towar - pocałował mnie ma koniec swojej odpowiedzi, abym nie mogła skomentować. Swoje dłonie położył na mojej pupie.
-Yhyyy tutaj też są inni ludzie- powiedział Natan wchodzący do kuchni. Gabriel pokazał mu środkowy palec nie przerywając całowania- No tak najlepiej pokazać faka- mruknął zalewając kawę wodą. Kiedy skończyliśmy zaczęłam głęboko oddychać z uśmiechem na twarzy...
Siedzę w sypialni jak poprosił mnie Gabriel ponieważ mają do omówienia jakaś ważna sprawę. Leżałam znudzona na łóżku patrząc w sufit na szafce leżał IPhone mojego Gabriela sięgnęłam po niego dłonią. Idiota nie miał żadnego zabezpieczenia na telefonie wiec bez żadnego problemu odblokowalam go. Na tapecie miał zdjęcie jak nogi mam oplecione na jego biodrach, a on stoi robiąc zdjęcie. Przyglądałam się fotografii przez dłuższy moment przerwał mi dźwięk wiadomości od Niny.. Przeklnelam w myślach odkładając telefon na szafkę. Poczułam zimnee dłonie na mlich biodrach
-A to czemu mój telefon ruszasz?- powiedział bardzo dobrze znany mi głos całując po szyi
-Chciałam zadzwonić do siebie , bo gdzies swój telefon zgubiłam- uśmiechnęłam się słodko klamac. Nie mogłam mu powiedzieć ze tak chciałam pogrzebać , bo pomyślał by, że mu nie ufam- Aa i no w tym czasie dostałeś sms' a od Niny- jej imię wyszeptałam. Podałam mu telefon i leżałam bez ruchu patrząc na niego. Jego mina nic mi nie mówiła przez caly czas byla poważna.
-Coś się stalo?- zapytałam gdy chłopak odlepil wzrok od telefonu i milczał
-Niee. Nie wiem w sumie- mruknął kładąc się twarz w poduszkę i ręką obejmując mnie w pasie. Lezeliśmy w ciszy chciałam zacząć rozmowę , ale nie umiałam. Delikatnie paznokciem jeździłam po jego przedramieniu.
-Kochanie...-zaczął patrzac na mnie-bo Nina napisała , że jest ze mna w ciąży- powiedział, a mnie zamurowało nie wiedziałam co zrobić czy wyjść z pokoju czy nadal w nim być. Miałam haos o głowie
-To gratulacje- powiedziałam uśmiechając się blado powstrzymujac łzy. Chłopak zauważył to i chwycił mnie za dłonie patrząc w oczy
- Lena.. Ty zawsze będziesz najważniejsza żadne dziecko tego nie zmieni obiecuje- powiedział całując moje dłonie- mam wątpliwości co do ojcostwa
-Gabrys.. ale jesli to prawda ja nie chce temu dziecku rozbić rodziny- mruknelam z niechęcią unikając jego wzroku
-Lena niczego nie rozbijesz.. Nigdy nie będę z tą suka.. Kocham cie i tylko ciebie- zauważyłam jak chłopak ściera łzę z policzka...
-----------------
Witaaam!
Kolejny rozdział nie zachwyca długością :c eh.. ale to się wiąże z barkiem czasu :/
No ale dość smutków jak myślicie Gabrys zostanie tata? Jesli tak czy podola roli ojca ;p
Milego wieczorku ^^
środa, 11 listopada 2015
21
-Nie potrzebie go ruszałeś -powiedziałam nagle
-Ale ten frajer zasłużył i tak za mało dostał
-Twój chłopak ma racje nie dostał jeszcze od mnie- powiedział Natan odpalając konsole do gier. Aleks wychodził z kuchni trzymając 4 piwa w dłoni dwa z nich postawił na stoliku , a dla nas podał dwa kolejne
-Ona nie pije- wtrącił Gabriel
-O tu- wskazuje palcem na czoło- Tu się jebnij frajerze
-O tu- przejechał palcem po wargach- tu mnie pocałuj, suko
Po tych słowach chłopak wbijł się w moje usta. Pod moja nie uwagę zabierając piwo z dłoni...
Siedziałam przez cały wieczór pijąc soczek pomarańczowy. Między czasie dowiedziałam się , że w tym o to domu mieszka Gabriel , Bartek, Natan , Aleks i Filip. Zawsze myślałam , że mój chłopak mieszka z rodzicami ,a tu co całe życie w kłamstwie. Siedząc w tym towarzystwie myślałam , że zaraz szlak mnie trafi. Chłopcy siedzą na kanapie grając mecz na konsoli co chwile słyszę tylko " frajerze nie do tego" , "nosz kurwa" oparłam głowę na oparciu fotela i w ciszy oglądałam mecz. Kiedy już miałam dość tego siedzenia podeszłam do mojego chłopaka i usiadłam mu na kolana , bo w tym momencie mecz grali Aleks i Bartek. Moja dłoń położyłam blisko jego krocza i zaczęłam rysować kółeczka.
-Misiu zaprowadzisz mnie do sypialni , bo tak trochę zmęczona jestem
Chłopak wstał nic nie mówiąc i zaprowadził mnie w kierunki wszystkich sypialni. Szliśmy przez długi korytarz w którym było mnóstwo drzwi. Weszliśmy w te które były na samym końcu. Chłopak wydawał się przybity. Kiedy zamknął drzwi postanowiłam zapytać o co chodzi.
- nie wiem jakis dziwny się wydajesz-mruknelam tulac sie do niego. Chłopak delikatnie jeździł swoimi dłońmi po moich plecach
sobota, 7 listopada 2015
20
**Tydzień później**
Siedziałam i czekałam na Gabrysia , ponieważ chciał przyjechać pogadać. Wierzycie , że za tydzień już wakacje?! Bo ja nie. Między mną a Gabrysiem układa się cudownie , a może to po prostu cisza przed burza? Siedziałam własnie na podłodze w pidżamie bez makijażu, a włosy to same siano inne dziewczyny wyglądają tak uroczo. A ja? A ja wyglądam jak nacpany menel. Pod ścianą stała walizka gotowa na wyjazd. Tak jadę z Gabrysiem na wakacje rodzice jeszcze nic nie wiedzą musze z nimi o tym porozmawiać. Słyszę pukanie do drzwi po chwili otwierają się, a w nich stoi mój chłopak.
-Cześć kotku- podchodzi dając mi buziaka w usta
- Hej
-Musimy pogadać o tych wakacjach- mówi siadając na podłogę obok mnie
-No okej więc coś się stało- pytam składając zwiewna bluzke z napisem "siema"
-No , bo ja bede miał treningi w ten czas , a inne terminy na Kanary zajęte-powiedzial spuszczajac głowę w dół. Czuje się trochę zawiedziona ale też wiem , że to dla niego strasznie ważne. Nie myśląc długo chwyciła jego dłoń
-Ale przecież nic się nie stało rozumiem, że no treningi
Chłopak wstał podnosząc mnie i kręcąc wokół.
- Kotku jesteś najlepsza- powiedział całując mnie w usta. Nasz pocałunek narodził się w coś namiętnego i pełnego miłości. Jego ręce wjechały mi pod koszulkę, a jego ciało bardziej naciskało na moje. W głowie od razu zapaliła mi się czerwona lampka. Odsunełam go pchnięciem od mnie tak , że poleciał na łóżko. W tym momencie miałam więcej w sobie sily niż mi się wydawało.
-Przepraszam- rzuciłam wybiegajac z pokoju do łazienki w której się zamknęłam. Oparta o drzwi zjechalam na kafelki podłogi. Moj oddech zaczął wracać powoli do normy kiedy było juz wszytko okej wstałam , podeszłam do lustra przemywajac twarz zimną wodą. Wzięłam głębszy wdech i wyszłam kiedy otworzyłam drzwi nie zdążyłam się obejrzeć , a byłam już w ramionach Gabriela.
-Kochanie przepraszam Twoja mama mi juz wszytko powiedziała- stał wtulony we mnie- zajebie sukinsyna- dodał zaciskajac pięści , a mi z oczu poleciały łzy. Chłopak otarł mi łzy z policzka i biorąc na ręce zaniósł do pokoju.
~Gabriel~
Zajebie tego frajera , który chciał skrzywdzić moja Lene. Wszytko we mnie buzuje tak jak gejzer. Najchętniej bym zrobił to już ale moja księżniczka na to nie pozwala siedziałem w pokoju dziewczyny odpalając kolejnego papierosa.
-Gabriel zrobiłeś z tego pokoju palarnie- dziewczyna weszła do pokoju otwierając odrazu okno i wywietrzajac szary dym
-Sorki - powiedziałem gaszac papieros w butelce gdzie zawsze gasze kipy. Nerwowo spoglądałem na telefon czekając na wiadomość od Aleksa. Miał wysłać mi ważne informacje na temat tego typa. Nagle bum dostaje wiadomość szybko chwyciłem i odczytałem sms'a. Na mojej twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech. Nagle dostałem poduszka po twarzy spojrzałem na dziewczynę , która wyglądała jak aniołek przegryzajac warge.
- A ta poduszka to za co?
- Za to , że tak bardzo cię kocham
Położyłem delikatnie dziewczynę na łóżko i całowałem. Jej skóra pod moimi plecami się rozstapiala. Juz nigdy jej nikt nie skrzywdzi. Kiedy moje dłonie zjechały na jej uda nagle cała jakby dostała paraliżu jej mięśnie się spiely. Nic nie mówiąc przeprosilem ją wzrokiem tylko mocno przytuliłem do swojej klatki piersiowej. Czułem jak jej ciało wracało do normy. Nigdy nie sądziłem , że ona może być taka krucha jej środek jak i ciało...
Lena zasnęła wiec mogłem na spokojnie zadzwonić do Aleksa. Wybrałem jego numer. Pierwszy , drugi , trzeci sygnał i słyszę głos chłopaka
-No co tam? Nadal wkurwiony? -zapytał
-Żebyś jeszcze widział jak
-No to co kiedy go łapiemy? - i na te pytanie czekałem podałem mu wszystkie informacje gdzie i kiedy teraz tylko wystarczyło czekać do 22 aby ten frajer skończył trening...
~Lena~
Kiedy otworzyłam oczy chłopak znowu palił papierosa ale teraz ze szczerym uśmiechem w czym bylo widać jego dołeczki w policzkach.
-No to sobie po spałas
Przeciagnelam się na łóżku i usiadłam po turecku. Chłopak zgasił papierosa po czym użył gumy do żucia.
-Myszko mam pewien pomysł więc mykaj się ubierać - wstałam podchodząc do szafy po czarne rurki i biała prześwitująca koszule...
Zrobiłam delikatny makijaż i byłam gotowa. Chłopak podał mi kask i mogliśmy jechać kiedy pytałam się go gdzie jedziemy caly czas milczał tylko głupio się uśmiechał. Usiadłam za chłopakiem łapiąc go w pasie po chwili poczułam wiatr na sobie...
-Kochanie noo co dziś robimy- ustalam na środku molo
- Robie nam wieczór tajemnicy gdzie przez caly czas będziesz jadła ciasta a jeździć będziemy gdzie tylko zapragniesz - patrzyłam na niego z niedowierzaniem ,że on mogl takie coś wymyślić podeszłam do niego i się wtulilam ,lecz zwróciłam tez uwagę na znajoma sylwetkę. Moje ciało się natychmiast spielo.
-Kochanie coś sie stało -chłopak odwrócił głowę w kierunku gdzie patrzyłam - to ten sukinsyn zajebie go
Gabriel się wyrwał i rzucił na chłopaka. Stałam jak wryta patrząc jak mój chłopak robi z drugiego miazge. Chwyciła szybko za telefon i zadzwoniłam do Aleksa
-No co tam śliczna?
-Aleks, Gabrys dorawal tego frajera na molo proszę przyjedz
- debil mialem mu pomóc zaraz bede
Potych słowach rzucił słuchawka podbieglam do chłopaków i starałam odsunąć Gabriela nigdy go takiego nie widziałam. Chwyciłam go za ramię lecz odetchnąl mnie , że poleciałam wprost w ramiona Aleksa ,który nie byl sam miał ze sobą jeszcze 3 kolegów.
-Natan weź ją stąd - powiedział do chłopaka będącego z mojej prawej strony lecz widziałam kolejnych dwóch chłopaków chyba przyszli ratować kolegę , którego załatwiał Gabriel. Zanim się obejrzałam byłam już w samochodzie z nie jakim Natanem. Nerwowo pocieralam dłońmi kolana
-Nie denerwuj się oni wiedzą co robią- chłopak wyprostował się na siedzeniu lecz musiał szybko spiac , bo zauważył niebieskie syreny radiowozu. Świat mignal mi przed oczami.
-Natan a co z chłopakami- odezwałam się po dłuższej chwili
-Nie martw się , bo to piękności szkodzi - kiwnal głową w prawa stronę gdzie wyminely nas motocykle Gabriela i Aleksa a ja opadłam na siedzenie
- Mówiłem , że są najlepsi w tym co robią...
Zrobiło się juz ciemno jechaliśmy juz gdzieś z 30 minut ,a my dopiero za jechaliśmy pod jakaś wille na obrzeżach miasta...
-------------
Kochani Kochani!!
Oficjalnie oddaje wam rozdział w wasze rączki komentujcie i oceniajcie :*
Do następnego <3
wtorek, 3 listopada 2015
19
Stałam przed lustrem w pokoju , który dzieliłam z Megan. Przebrałam się w cieplejsze rzeczy czyli legginsy i duży biały sweterek.
-Możemy pogadać? - usłyszałam głos Gabriela na którego dźwięk podskoczyłam.
-Mhm- mruknelam nadal nie patrzac na chłopaka tylko w lustro , chłopak ustał za mna i położył dłonie na moich biodrach po których przeszły mnie dreszcze.
- Myszko przepraszam- mruknął mi we włosy
- Ile razy masz zamiar mnie jeszcze przepraszać? -zapytałam odwracając się do niego przodem. Chłopak słysząc pytanie spuścił głowę w dół -Wypowiedziałeś chyba za dużo słów wczoraj
Patrzyłam na chłopaka ciągle ale czułam jak w żołądku mnie skręca , miałam ochotę się przytulić lecz nie mogłam.
-Masz rację.. Ja cię tylko ciągle krzywdze.. My..nie możemy być razem- chłopak wypowiedział słowa , których nie chciałam słyszeć. Czy on tak się łatwo poddał? Czy on siebie słyszy?
- Coo?-zapytałam czując gule w gardle
- To co słyszałaś.. zasługujesz na kogoś lepszego.. To koniec Lena..Pamiętaj nadal Cię kocham- ostatnie słowa wyszeptał i wyszedł z pokoju. Patrzyłam przez moment na swoje odbicie w lustrze. Stałam się blada ,a oczy czerwone. Usiadłam na drewniana podłogę , twarz schowałam w rękawy swetra...
Zwinięta w koc leżałam na lozku cichutko łkając. Nikt niczego nie podejrzewał wystarczyło , że raz powiedziałam ,że źle się czuje...
A ból rozsadzal mnie od środka. Czułam się tak jakby coś we mnie krzyczalo, ale nie mogłam wymusić z siebie nawet najmniejszego dźwięku...
Delikatnie wstałam z łóżka podeszłam do walizki wyciągając z niej rzeczy do demakijażu , ponieważ mój makijaż rozmazał się od łez. Delikatnie zaczęłam zmywać makijaż z oczu gdy do pokoju wleciał Bartek.
-Lena co juz wy odpierdoliliscie? On w pokoju zamknięty , ty też -mówił zdyszany. Popatrzyłam na chłopaka dużymi oczami
-On zerwał
- Coo? Jaki debil, ja zaraz tu wrócę ide do niego - wybiegł z pokoju trzaskajac drzwiami. Położyłam się na podłodze opierając nogi o szafę przyglądając się nim, słyszałam głosy chłopaków którzy prawdopodobnie podobnie zmierzali do sypialni w której się dotychczas byłam.
Drzwi otworzyły się szybko z hukiem tak samo zamknęły lecz w tym krótkim czasie do środka został wepchany Gabriel.
-Nie wypuszcze was stąd dopóki nie będziecie znowu razem zjeby to widać , że się kochacie!- usłyszeliśmy głos Bartka a potem szuranie szafki która prawdopodobnie ustala pod drzwiami. Usiadłam bez sił na łóżku i zakrylam twarz dłońmi.
-Płakałas?- zapytał chłopak znajdujący się obok mnie
-Dlaczego pytasz?
-Poduszka.Czarne ślady od maskary- chłopak wskazał palcem na poduszkę nie mając wyjścia przytaknelam nadal nie odkrywając twarzy. Poczułam ramię chłopaka , które otuliło mnie i przyciągnęło do siebie. Wtulilam się w jego klatkę piersiową słuchając bicia serduszka. Biło rytmicznie , była to melodia uspokajająca mnie.
-Lena , a może spróbujemy od nowa- zapytał cicho wyciągając paczkę papierosów. Wzięłam większy wdech analizując , czy tego naprawdę chcę. Każdy zasługuje na drugą szansę nawet on...
***
Wydarzenia z wczorajszego wieczoru jak i z ranka przeszły w niepamięć. W tym momencie lezymy cała paczka na plaży. Bartek jest bardzo zadowolony , że jednak dostanie swoje procenty , Aleks z Julia( bo tak ma na imię jego dziewczyna) pływali w wodzie , gdy ja razem z Megan wygrzewalam się przy słoneczku.
Chwilę mojego relaksu przerwał pewień ciężki , mokry i zimny osobnik kładący się na mnie.
-Gabryś! Ciężki jesteś zejdz!- krzyknęłam z przerażenia
- W nocy nie narzekasz - mruknął mi na ucho , ale na tyle głośno , żeby usłyszał Bartek oraz Megan.
-Zjeb.Zjeb.Zjeb- zaczęłam powtarzać pod nosem
- I tak mnie kochasz
- No tak ,tak
Dostałam buziaka w usta , a potem zrobiło mi sie tylko lżej na brzuchu gdyż chłopak położył się obok mnie. Nie minęła długa chwila , a byłam wtulon w jego tornos...
-Lena do cholery mówiłem nie znoś tej walizki , bo jest za ciężką -Gabierl wbiegł po schodach , aby zabrać mi walizkę która miałam właśnie znosić.
-Pff dała bym sobie sama rade- powiedziałam pokazując język w którego zostałam ugryziona
-Mmm smaczny
Chłopak zniknął za drzwiami wejściowymi. Zaczęłam iść w stronę drzwi wejściowych , moja uwagę zwrócił szloch do biegajacy z salonu weszłam tam na kanapie siedziała płacząca Nina.
-Czemu płaczesz? - zapytałam odruchowo
-Nie twój interes- odszczekala
Nie to nie, nie będę się prosić , zwróciłam się na pięcie zderzajac z klatka piersiową mojego mężczyzny. Z uśmiechem chwycił mnie za rękę i zaprowadził do auta. Kiedy zaczęliśmy odjezdzac Nina dopiero wychodziła z domku. Oparłam glowe od szybę i oddałam się krainie snów...
-------------------------
KOCHANE MYSZKI!
ROZDZIAL LECI W WASZE RĄCZKI ^^
MAM NADZJE , ŻE SIĘ SPODOBA :) liczę na opinie ,która pomaga mi "rozbujac" moja wyobraźnie :*
Rozdział powinien pojawić się w niedzielę lub jutro po meczu :)
Do następnego :*
wtorek, 27 października 2015
18
Po godzinie drugiej w nocy zaczęło kręcić mi się w głowie. Podeszłam powoli do Gabrysia i dłonie oparłam na jego barkach. Chłopak wstał i mocno mnie przytulił
- Tęsknilem- wybełkotał i chwiał się na nogach
- Ja ide się położyć , bo źle się czuje- powiedziałam odwracając się na stopie ruszając w kierunku pokoju , a chłopak wrócił do towarzystwa...
Kiedy leżałam już w łóżeczku przeglądając internet usłyszałam pukanie do drzwi. Czyżby już moj chłopak się tak najebal ,że musieli go przyprowadzić?
-Mogę? -usłyszałam głos Aleksa będącego za drzwiami.
-Tak -powiedziałam poprawiając się na łóżku. Drzwi się otworzyły a do pokoju wszedł chłopak. Nie był w tak złym stanie jak Gabrys ale tez nie w najlepszym. Podszedł do łóżka poczym usiadł na nie. Siedzieliśmy w ciszy przez dłuższy moment.
-Wiec co Cie tu sprowadza?-zapytałam bawiąc się dłońmi
- No po prostu chciałem przeprosić za to , że się nie odzywałem i bylem chamski w stosunku do Ciebie, Megan i innych - chłopak spuścił głowę w dół , usiadłam obok niego i go przytulilam.
-Eh..-zaczęłam siedząc nadal wtulona w chłopaka - każdy popełnia błędy na których potem się uczy i zasługuje na drugą szansę- zauważyłam jak na jego twarzy pojawia się uśmiech
- Jeju jesteś cudowna- powiedział dając buziaka w policzek- aa moze wiesz kim jest taka blondyna na dole klejąca się do twojego mena miała na imię jak too- chłopak się zacial a moje serce tak jakby się zatrzymało
-Juz wiem!-krzyknął radośnie- Nina
Patrzyłam na niego ze łzami w oczach.
-Co ?! Ta szmata tutaj jest! - wystrzeliłam z łóżka jak torpeda i zbiegłam na dół , a Aleks równo za mną. Kiedy drzwi otworzyły wszystkie oczy zostały skierowane na mnie. Lecz ja tylko wychaczyłam wzrokiem dziewczynę jak siedzi na kolanach mojego Gabrysia. Mojego. Chłopak trzymał ręce pod jej podkoszulka i całował szyje. Kiedy zorientował się ,że stoję i patrze na nich oderwał się natychmiast od jej szyi.
-Pieprzony dupek!-krzyknęłam
-Szmata!- wrzasnął
-No słucham powiedz mi co o mnie myślisz będziesz miał na tyle odwagi?! Skoro trzeba Cie pilnować abyś mnie nie zdradził!- krzyknęłam wzywając go wszyscy siedzieli cicho przyglądając się nam
- Myślę , że jesteś brzydka , grubą zapatrzona w siebie egoistka, która czerpie radość z ranienia innych! Wkorzystujesz każdego!
Zapanowała cisza było można usłyszeć jak moja łza uderza o drewniana podłogę werandy na , której stałam.
-Twoja kolej !-ponownie krzyknął
-Myślę , że jesteś najwspanialszą osobą w świecie... Bynajmniej moim świcie mimo tego , że mnie ciągle ranisz- wyszeptałam
Odwróciłam się i odeszłam w stronę pokoju zostawiając swój świat za sobą...
Nie musiałam pakować swoich rzeczy z pokoju. Teraz zostało mi przeniesie ich do pokoju Megan , która była wściekła na tą suke jak i chłopaka. Namówiła mnie po to abym została jeszcze z nimi pod tym całym domkiem , lecz nie miałam na to ochoty.
-Ta szmata pożałuje- słyszałam tylko pod nosem szept Megan. Nie czułam nic. Totalna pustkę.
- Ja się położę spać mam już tego wszystkiego dość- wyszeptałam
-Ja będę na dole jak coś to krzycz , a przybiegne- powiedziała i przytulila mnie na odchodne. Kiedy zamknęła już drzwi usłyszałam jej krzyk
-Nie ma dla Ciebie Leny! Za bardzo ją zraniles - Megan krzyczała na chłopaka
-Nie decyduj mi o tym kiedy bede spotykał się ze swoją dziewczyną- powiedział zapitym głosem Gabriel. Tak teraz to nagle sobie przypomniał , że ma dziewczynę. Po cichu podeszłam do drzwi i zamknęłam je na klucz...
Leze w łóżku zakrywajac głowę poduszka , aby uniknąć dźwięku ciągłego pukania w drzwi.
-Lena otwórz te pieprzone drzwi!-po raz kolejny usłyszałam krzyk chłopaka na co poleciały kolejne moje łzy...
~Gabriel~
Stałem przed tymi drzwiami udając durnia , aby pogadać z Lena.
-Ostatni raz mowie otwórz te pieprzone drzwi! - wrzeszcze , a potem słyszę głos tej szmaty , która rozwala mi związek
- Gabriel nie przejmuj się nią. A chodź ze mną do pokoju- podeszła do mnie chwytając za rękę. Jak ja Gabriel mam nie skorzystać z takiej okazji. Wtedy miałem tylko jedno w głowie i poszedłem za dziewczyna. Kątem oka zauważyłem jak Bartek pokręcił głową z niedowierzaniem widząc zaistniałą sytuacje...
~Lena~
Wstałam z rana z bólem głowy. Nawet nie pamiętam , o której zasnęłam. Powoli wstałam , aby nie obudzić Megan i poszłam pod prysznic. Weszlam do łazienki i zamknęłam drzwi na zamek po czym sprawdziłam je jeszcze 2 razy czy sa zamknięte. Zimna woda oblała moje ciało na którym pokazała się gęsia skórka...
Gdy ogarnęłam się ustalam przed lustrem i nagle w głowie pojawiło mi się jak Gabriel krzyczy , że jestem gruba. Potrzasnelam głową chcąc , aby ta myśl wyleciała mi z głowy. Ubrałam czarne krótkie spodenki z wysokim stanem ukazujące moja pupe , do tego stanik z wydłużonym dołem który był biały. Poprawiłam włosy i mogłam wyjść z łazienki...
Otworzyłam drzwi i uderzyły mnie śmiechy z dołu. Zeszłym powoli na dół. Przy stole siedział Bartek , Aleks , Gabriel i Nina. Kiedy tak stałam kazdy umilkł. Wzięłam powietrza w płuca i przeszlam obok nich po to aby zrobić sobie kawę. Kiedy zrobiłam czynności przygotowujące kawę , lecz kazdy się dalej na mnie patrzył.
- Lena idz się przebierz- usłyszałam donośny głos Gabriela. Popatrzyła się tylko na niego po czym wybuchła smiechem i pokazałam mu środkowy palec.
- Pierdol się- powiedziałam zalewajac kawę
- Z tobą zawsze -odgryzl mi się i usłyszałam smiech chłopców
-Ja nie dziwka. Jedna siedzi obok ciebie z którą się wczoraj piperzyles- mówiąc upilam łyk kawy. "UUUU" Bartek zaczął się śmiać z Aleksem...
-----------------
Witam kochane Aniołki! :3
Rozdział oddaje w wasze ręce :) czekam na opinie
Komentarz=Motywacja do dalszego pisania ;*
Do następnego ^^ Życzę miłego dnia a teraz lece na trening
piątek, 23 października 2015
17
-Chcę zostać Twoja Księżniczka- wyszeptałam patrząc na niego. Kiedy usłyszał to uśmiech pojawił się na jego twarzy , a potem jego usta złączyły się z moimi w delikatnym pocałunku.
-Gabryś...- oderwaliśmy się nagle od siebie słysząc głos Niny. Patrzyłam na dziewczynę z przerażeniem w oczach. Sukienka , która miała w dłoniach spadała na podłogę , a sama dziewczyna wybiegła z pokoju.
-Trudno- chłopak wzruszył ramionami- na czym to ja skończyłem?- zapytał głupio i wrócił znowu do moich ust...
Mama pozwoliła spać dla Gabrysia u nas. Ciągle nie dawała mi spokoju sprawa z dziewczyną czy między nimi mogło coś zajść w czasie tego tygodnia. Leżałam myśląc o tym na łóżku , a mój chłopak w tym czasie brał prysznic. Wyjęłam telefon ,a w nim była wiadomość od Niny
"MYŚLAŁAM , ŻE JESTEŚ INNA ALE MYLIŁAM SIĘ CO DO CIEBIE. NIE BĘDZIESZ MIAŁA ŻYCIA W SZKOLE DO PÓKI NIE ODDASZ MI GABRIELA .
BUZIAKI ( TO ŻART Z BUZIAKAMI) NINA"
-Co tam masz?- powiedział chłopak nachylając się nad mną przy tym spadła zimna kropla z jego włosów na mój dekolt ze strachu aż podskoczyłam.
-Nie strasz mnie -powiedziałam ścierając krople z dekoltu- a mam sms od Niny- mruknęłam po cichu chowając twarz we włosy.
- Co ona chce? -zapytał siadając obok mnie i biorąc telefon w swoje dłonie i czytając wiadomość - wariatka jakaś- powiedział kładąc się na łóżku ciągnąć mnie za sobą tak abym ułożyła się na jego klatce piersiowej...
Rano zbudził mnie budzik w telefonie chłopaka , który ustawił wieczorem abym nie zaspała do szkoły.
-No wstawaj mała- powiedział chłopak z chrypka w głosie. Pokręciłam przecząco głową -Ehh...- usłyszałam wytchniecie chłopaka , a potem to , że podniósł mnie do góry i przerzucił przez ramię
- Gabryś!- krzyknęłam machając nogami i rękoma. Chłopak postawił mnie na ziemi i patrzył z góry
-No co nie chciałaś wstać to ktoś musiał Ci pomóc - chłopak pokazał język po czym pożałował , bo ugryzłam go w niego i szybko wbiegam do łazienki po czym zamknęła drzwi i oparłam się o nie...
-Nie chce tam iść- szepnęłam tuląc się do chłopaka. Miałam na sobie mundurek szkolny , który składał się ze spódniczki , białej koszuli z krawatem.
- No ale kochanie musisz iść i nie przejmuj się tą idiotką - chłopak zaśmiał się na myśl o dziewczynie. Bardziej się w niego wtuliłam. Ta chwila nie trwała długo ponieważ musiałam już iść do sali. Gdy weszłam do szkoły , a drzwi się zamknęły miałam wrażenie , że oczy wszystkich zostały skierowane na mnie.
---------------------------------------------------
wtorek, 13 października 2015
16
-Lena , Nina przyszła do Ciebie- krzyknęła mama z przed pokoju i po chwili pokazała się w nich dziewczyna uśmiechnięta od ucha do ucha.
- Hej!- powiedziała radośnie- dobrze się czujesz ? Bo nie wyglądasz za dobrze- zapytała siadając na łóżku '' No pomyślmy zostałam odcięta od koszykówki , chłopak w którym jestem ZAKOCHANA podrywa Ciebie'' pomyślałam
- Jest okej co tam chciałaś? - wymusiłam uśmiech na twarzy
- Bo Twój przyjaciel Gabryś zaprosił mnie dziś do kina i nie wiem co ubrać i jak się pomalować- powiedziała jednym tchem , a moje serce tak zabolało jakby ktoś wbił w nie sztylet.- To jak pomożesz mi się ogarnąć?- zapytała patrzyłam na nią jak w lustro nic nie mówiąc lecz po chwili zdołałam wydobyć z siebie dźwięk.
- No tak jasne - uśmiechnęłam się przez łzy ściskając pięści na kołdrze
- O jeju jak super!!- krzyknęła z radością dziewczyna tuląc się do mnie- To ja napisze mu , że będę u ciebie i aby tutaj wpadł...
Siedziałam z dziewczyną przed szafą i pokazałam jej najlepsze moje ciuchy jeszcze z metkami. Gdybym była wredna bym ubrała ją jak klauna i tak samo wymalowała , ale nie mam na to kompletnie siły. Dziewczyna była ubrana w różową sukienkę i miała delikatny makijaż.Gdy była już gotowa zadzwonił dzwonek do drzwi szybko podbiegłam je otworzyć. Stał w nich chłopak na co moje serce szybciej zabiło. Chciał mnie przytulić lecz ja cofnęłam się i odeszłam w stronę pokoju w którym u progu stała Nina. Widać było na jej twarzy uśmiech i płomyki w oczach. Wyminęłyśmy się w drzwiach po czym trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na łóżko.
- Poczekaj chwile pójdę do niej - słyszałam głos Gabriela za drzwiami ,a potem delikatne pukanie w drzwi. Nadal leżałam na łóżku twarzą skierowana w poduszkę. Poczułam jak materac ugiął się pod ciężarem drugiej osoby.
- Co chcesz? - zapytałam odwracając się twarzą w stronę chłopaka
- Chce zapytać co ci jest? - chłopak zaczął przegryzać wargę. Jak ja tego cholernie nie lubię!
- A co ma mi być?
- Dziwnie się zachowujesz...- nie mógł skończyć wypowiedzi , bo do pokoju weszła Nina i chwyciła chłopaka za rękę , aby wstał - jeszcze wpadnę do ciebie - mówił patrząc mi w zaszklone oczy...
Siedziałam w salonie pijąc kakao i oglądając telewizje wraz z mama , ponieważ tata był w pracy.
- Córeczko co się dzieje jesteś jakaś inna odkąd Gabriel poznał się z Niną- powiedziała mama , ale ja udałam , że jej nie słyszę nie chce rozmawiać z nią na ten temat. Kiedy kończył się odcinek reality show , ktoś zaczął pukać w drzwi.
Odstawiłam kubek i leniwie podążyłam w ich stronę z kocem na ramionach. Kiedy odtworzyłam drzwi chłopak wszedł do środka , a za nim poniósł się zapach damskich perfum.
- Idź do pokoju ja tylko wrócę po swoje kakao- powiedziałam wchodząc do salonu. Wzięłam swoje kakao , telefon i wróciłam do chłopaka.
Który stał przy ścianie na , której wisiały zdjęcia. Postanowiłam usiąść na łóżku i czekać , aż chłopak zacznie rozmowę. Nie trwało to długo , bo zaczął mówić.
- Więc teraz moja kochana Lencia powie mi co się dzieje- chłopak usiadł na przeciw mnie
- Po pierwsze nie twoja , a po drugie co ma być- powiedziałam wyciągając telefon i zaczynając się nim bawić.
- Skoro nic to mnie przytul i daj buzi w policzek jak zawsze to robiłaś - powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
- Idź do mieszkania numer 4 tam jest osoba ,która cię chętnie przytuli i da ci buziaka- powiedziałam zgryźliwie i natychmiast zatkałam usta.
- hahaha mam Cię! jesteś zazdrosna o Ninę- chłopak zaśmiał się i zaklaskał radośnie w dłonie lecz ja miałam nadal poważną minę.
- Tak jestem zazdrosna i co ?
- Myszko , ale ona nie zniszczy naszej przyjaźni- chłopak położył się na łóżku i przeczesał swoje włosy
- No ,ale kuwa zrozum nie chodzi tu już o tą jebaną przyjaźń!- wybuchałam na co chłopak , aż podskoczył.
- A co jeśli nie o przyjaźń?- zapytał głupio i sięgnął po papierosa , którego odpalił przy tym podchodząc do okna i wychylając się przez nie.
- Bo ja się w tobie zakochałam- wyszeptałam i potem schowałam twarz pod poduszką. Słyszałam tylko jak chłopak zakrztusił się papierosem , którego w tej chwili palił. Nie miałam już poduszki na twarzy po Pan Gabriel ją zdjął i teraz patrzył się w moje oczy nic nie mówiąc. Ta chwila ciszy trwała niezmiernie długa ,a ja słyszałam dudnienie naszych serc.
- Lena..- brązowooki przerwał chwile ciszy między nami- Nie jesteś w tym sama - chwycił moje dłonie
- Oboje ciebie kochamy? -zapytałam głupio i patrzyłam w jego oczy przypominające czekoladową rzeczkę. Chłopak zaśmiał się słysząc moją wypowiedź.
- Nie kochanie. Ja kocham ciebie i to od bardzo dawna , ale nie umiałem ci tego powiedzieć- chłopak skończył , a ja nie mogłam wydusić z siebie słowa. Nie wiedziałam co powiedzieć. Chłopak przybliżył swoją twarz do mojej i złączył nasze usta w delikatny pocałunek.
- Zostaniesz moją księżniczką?-zapytał się mnie patrząc głęboko w oczy...
--------------------------------------
Hejo!
Dziś podczas lekcji religii naszła mnie wena , wiec spisałam pomysły na kartce i oto tak powstał rozdział !
Hyh mam nadzieje , że wam się spodoba liczę na opinie komentarzach :*
Do następnego !!
niedziela, 11 października 2015
15
-Wszystko spakowałaś ?- wszedł do pokoju ojciec.
- Taa- odpowiedziałam patrząc na niego z pogardą. W ciągu tego tygodnia odbyła się rozprawa z kim mam zamieszkać. Prawa rodzicielskie nad mną nadal ma babcia , ale na próbę mam zamieszkać z ''rodzicami''.
Gabryś nie jest zadowolony z tego pomysłu , ale jak to on powiedział '' jeśli będzie źle wracasz do babci''. Te mieszkanie oddajemy klubowi pewnie nowe zawodniczki będą w nim mieszkać. Rozejrzałam się ostatni raz po pokoju czy niczego nie zostawiłam...
- Lena wstawaj- obudziły mnie szarpnięcia po ramieniu. Otworzyłam oczy przed twarzą miałam obraz kobiety z brązowymi i lekko falowanymi włosami. Przeciągnęłam się i wyszłam z samochodu. Stałam pod jedną z kamienic na ulicy. Zauważyłam , że firma przeprowadzko-wa wnosi już meble oraz ciuchy z mojego pokoju. Nadal stałam przed kamienicą i rozglądałam się wokół.
- Idziesz?- zapytał mnie się ojciec. Nic mu nie odpowiedziałam tylko ruszyłam za nimi. Moje nowe mieszkanie mieściło się na ostatnim piętrzę wchodząc do niego czułam stres. Mieszkanie było ładnie urządzone i zadbane.
-Twój pokój jest na wprost- powiedziała moja rodzicielka wchodząc chyba do kuchni - za piętnaście , czwarta będzie obiad- dodała i zniknęła za ścianą , a ja ruszyłam w stronę mojego nowego pokoju...
Ściany były białe , a podłoga wyłożona brązowymi panelami meble ze starego domu przestawiłam po swojemu. Zostało mi tylko ułożenie ciuchów i drobnostek jakie miałam w pokoju. Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy...
'' Siedziałam w pubie muzyka grała głośno dym papierosów unosił się po całym klubie mieszając z zapachem alkoholu. Siedzę na czerwonej sofie sama przy stoliku. W oddali widzę Gabrysia jak zaczyna wrzeszczeć na Mateusza , a potem zaczyna się bójka. Rozdziela ich ochrona. Gabriel ostatni raz patrzy na chłopaka któremu spluwa w twarz po czym wskakuje na swój motocykl i odjeżdża patrząc mi przez ułamek sekundy w oczy...''
Zerwałam się z łóżka cała spocona. Ocieram czoło koszulką do spania , która leży obok mnie. Spojrzałam na swój telefon migała zielona lampka co oznaczała , że mam nie odebrane połączenia wszystkie były od Gabriela. Za oknem usłyszałam głośny odgłos silnika motocykla ,a po chwili pukanie w drzwi.
Podeszłam do nich i otworzyłam je.
-Lena głupku martwiłem się - Gabriel z roztargana fryzurą przytulił mnie mocno i uniósł do góry. Zaśmiałam się. Chłopak delikatnie odstawił mnie na ziemie zaprosiłam go do środka.
- Dzień Dobry!- powiedział Gabriel do moich rodziców z czego ojciec siedział w salonie , a mama robiła obiad.
- Ooo dzień dobry- wyszłam mama z kuchni z uśmiechem - Zostaniesz na obiad?
- Chętnie bym został ale nie mogę- powiedział , a ja zaciągnęłam go do mojego pokoju , gdy zamknęłam drzwi wtuliłam się w chłopaka. On się tylko zaśmiał i dał mi buziaka w głowę. Rozpięłam motocyklowy kombinezon chłopaka , który miał na sobie.
- Ooo już mnie rozbierasz ? Zaczekaj do wieczora - chłopak uśmiechnął się łobuzersko , a ja zrobiłam się czerwona. Kiedy była miedzy nami cisza usłyszałam na korytarzu jak moi rodzice witają kogoś. Postanowiłam wyjść na korytarz, a chłopak za mną. Na korytarzu stali sąsiedzi wraz z moimi rodzicami. W skład sąsiadów wchodziła dziewczyna , która była mocno pomalowana i ogólnie nie brakowało jej niczego z przodu.
- A to właśnie nasza córka Lena wraz ze swoim...- mam zatrzymała się na tym słowie- przyjacielem- dodała w sumie miała racje nie byłam z Gabrielem parą łączyła nas tylko przyjaźń.
Chłopak podszedł do dziewczyny podał rękę po czym uśmiechnął się do niej zalotnie , a mój żołądek zaczął wywracać fikołki...
Siedziałam obok mamy , a na przeciw Gabriela , który ciągle uśmiechał się do Niny (sąsiadki). Obiad , który stał przed mną nie został ruszony wcale.
- Córeczko dlaczego nie jesz?- zapytał tata spojrzałam na niego
- Nie jestem głodna- powiedziałam ledwo przeciskając słowa przez gardło i wstając od stołu dodałam- będę u siebie...
***
Siedziałam w pokoju rozpakowując rzeczy co chwile słysząc z salonu śmiechy. Nikt do mnie nie przyszedł od czasu kiedy wyszłam stamtąd. Kiedy włożyłam ostatni ciuch na szafkę drzwi od mojego pokoju się otworzyły wszedł chłopak , a moje oczy się zeszkliły.
- Idziesz , ze mną i Niną na imprezę- patrzyłam na niego nic nie mówiąc. Czy on siebie słyszy ?!
- Nie mam ochoty- wymamrotałam udając , że poprawiam rzeczy w szafie , aby nie mógł zobaczyć moich oczu.
- Aha. Nie no nie daj się prosić przecież - ciągle mówił stojąc w drzwiach
- Nie rozumiesz prostego słowa nie mam ochoty !?- odwróciłam się krzycząc do niego a z moich oczu poleciała fala łez. Gabriel ruszył w moją stronę z otwartymi ramionami aby mnie przytulić.
Lecz ja odruchowo zaczęłam się cofać , ale wpadłam na ścianę chłopak zamknął mnie w ramionach.
- Wyjdź...-wyszeptałam chłopak rozluźnił uścisk i wyszedł biorąc kombinezon...
Leżałam na łóżku i ciągle płakałam. Dlaczego mnie tak zabolało , że Gabriel filtrował z Niną? Czy ja się w nim zakochałam?...
------------------------------------------
Witam , Witam :)
Oto rozdział 15 ^^
Czekam na wasze opinie :*
Dziękuję za bardzo miłe komentarze , które zawsze dodają mi weny :)
Do następnego ! <3
czwartek, 1 października 2015
14
Siedziałam juz uczesana i ogarnięta na kolanach Gabrysia w jadalni czekając na wiadomości od rodziców.
-Lena ja wraz z ojcem chce aby zamieszkała razem z nami. Wyszliśmy na prostą ja pracuje tata też mamy kupione mieszkanie teraz brakuje tam tylko ciebie- powiedziała moja rodzicielka patrzac na mnie z wyczakiem na moja wypowiedź
- Nie wasze nie doczekanie!-krzyknęłam czułam jak Gabrysia mięśnie spięły się.
- Nie masz ukończonych osiemnastu lat twoje miejsce jest przy nas- wtrącił ojciec glosem nie znaszacym sprzeciwow.
- Ale Gabryś ma - powiedziałam
- Gabriel nie ma do ciebie praw- mówił ojciec. Matka widziała co zaraz odpowiem wiec chwyciła swojego męża za dłoń.
-Wy tez nie macie - wysyczalam przez zaciśnięte zęby- patrzyłam na moja mame miała lzy w oczach. Nie bylo mi jej żal.
-Do czsu...-to byly ich ostanie slowa które usłyszałam tego dnia ponieważ para zaczęła kierować sie w stronę drzwi. Rodzicielka wcisnela mi w dłoń karteczkę z numerem telefonu...
Leżałam w salonie na kanapie pijąc herbatę z cytryną , a Gabriel siedział na przeciw mnie pisząc sms' y z kimś.
Po rozmowie z rodzicami chłopak siedział cicho odpowiadając mi pół słowami.
Wiem , że dla niego ta sytuacja jest trudna , ale to ja mam zamieszkać z ludźmi z którymi nie miałam kontaktu dziesięć lat!
Do tego wszystkiego z ludźmi którzy mnie skrzywdzili moze nie dosłownie , ale pozwolili mnie skrzywdzić.
- Chcesz wyjść z domu gdzieś czy masz zamiar siedzieć tu w takiej atmosferze jaka zaistniała- zapytał chłopak. W sumie dawno nigdzie nie wychodziłam na spacer. - Leena? Więc jak idziemy? - Gabriel machal mi dłońmi przed twarzą śmiejąc się.
-Tak tak- uśmiechnęłam sie delikatnie wstając z kanapy i ruszając w kierunku schodów- Tylko sie przebiorę!- krzyknęłam będąc na szycie schodów. Weszłam do pokoju i ustałam przed szafą miałam ochotę ubrać się w czarne leginsy i sweter...
Gdy sie przebrałam związałam włosy w wysoki kucyk dając na usta warste ochrona o smaku arbuza. Przejrzałam sie w lustrze i byłam gotowa zejść do chłopaka. Gdy byłam na dole chłopak odlepil wzrok od telefonu i skanowal mnie od góry w dół i tak wkoło.
-Ej ej Myszko wracaj na górę przebrać sie w cos seksi lecimy sie zabawić , a nie na spacer - mruknął z łobuzerskim uśmiechem.
- Mogles tak odrazu- powiedziałam z oburzeniem wchodząc po schodach.
- Coś mówisz? -spytał juz nic mu nie odpowiedziałam i zaczęłam myslec w co sie ubrać...
Po nie całych 30 minutach byłam gotowa. Gdy zamknęłam dom klucz włożyłam w kwiatki. Gabryś zaśmiał sie widząc gdzie chowam kluczyk i chwycił moją rączkę. Nasza droga do klubu nie była dluga zajęła nam nie cale 20 minut. Kiedy ochrona zobaczyła Gabriela nie sprawdzala dowodów tożsamości tak jak innych uczestników imprezy. Wchodząc do klubu poczułam znamy zapach papierosów, alkoholu, potu. Teraz uświadomiłam sobie jak dawno nie byłam na imprezie.
Ciągle szłam za rękę z Gabrielem zaprowadził mnie do stolika pełnego chłopaków i 3 dziewczyn , których nigdy nie widziałam na oczy...
Jesteśmy już w klubie godzinę , a ja nadal nie pamiętam wszystkich imion osob z naszego stolika. Jest fajnie mile towarzystwo niby okej ale brakowało mi naszej paczki z którą zawsze chodziliśmy na imprezy.
- Idziemy zatańczyć? -zapytałam chłopaka który pił kolejna kolejkę wódki z chłopakami. Gabriel skinął głową i poszliśmy na parkiet trzymając się za ręce...
Wirujac w śród tłumu z Gabrysiem zauważyłam znana mi bardzo dobrze osobe był tu Aleks , który przechodził obok nas i nic ani "hej" ani "pocaluj mnie w dupe". Chłopak z którym tańczyłam też zwrócił uwagę na niego ,ale nie na długo , bo po chwili wrócił znowu do mojej szyi...
Kiedy siedziałam przy stoliku chłopcy znowu pili, a ja gadałam z dziewcyami co jakiś obok nas przechodził Aleks czy to sam lub z dziewczyną nie zwracałam na niego uwagi. Kiedy przeszedł obok stolika chyba z pięćdziesiąty raz wkurzyłam się.
-Czemu Aleks chodzi ciagle obok naszego stolika? - zapytałam na ucho Gabriela
- Skad mam wiedzieć. Chłopak się zmienił ma swoje towarzysto i niech spierdala- Gabryś powiedział pokazując na stolik przy którym siedział Aleks. Po mimo kilkunastu kolejek jego mowa była czysta i płynna...
Około 3 w nocy postanowiliśmy opuścić lokal. Pożegnaliśmy się z grupką ,która nadal siedziała przy stoliku. Chłopak z którym wracałam do domu był w dobrym stanie pomimu tylu kolejek. Kiedy wychodzilismy czułam jak Aleks wywierca dziurę w naszych dłoniach , które byly splecione...
Byliśmy juz przed domem ja otworzyłam drzwi i weszliśmy do środka sciągneliśmy buty i odrazu poszlismy na górę. Umylam się przebrałam i nie mogłam doczekać sie kiedu poczuje miekki materac i ramie chłopaka.
Kiedy miałam już te dwie rzeczy pogrążylam sie w krainie snów....
-----------
Wiatm Kochani!
Wiem , że jest późno ale oddaje wam rozdział jeszcze ciepły ^^
Mam nadaje , że wam sie spodoba ;-;
ROZDZIAL NIE SPRAWDZANY Z BRAKU SIŁY PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY I CZEKAM NA OPINNIE
DOBRANOC , KOLOROWYCH SNÓW :*
środa, 30 września 2015
13
-To dlaczego lekarz powiedział mi i Aleksowi , że nie żyjesz - patrzyłam jemu w oczy szukając tam odpowiedzi na moje pytanie.
-Lekarz pomylił was z rodzinną takiego gościa , który leżał obok na sali- powiedział przełykając ślinę- Ja gdy sie o tym dowiedziałem ,że wam tak powiedział kazałem podtrzymać mu tą wersję
-Ale dlaczego? - Siedziałam po turecku skierowana w jego stronę. Chłopak był zmieszany. Lecz po chwili zaczął znowu kontynuować swoją wypowiedź
- Wiedziałem też , że Mateusz ma kontakt z Tobą czyli by się szybko dowiedział ,że niby nie żyje i to wykorzystałem
- A co z pogrzebem ?!-nagle wybuchłam nie wiedząc dla czego- przepraszam -dodałam po chwili przepraszając za swoje zachowanie. Gabryś delikatnie się do mnie uśmiechał.
-Nic nie szkodzi- zapał moje ręce i zaczął sie nimi bawić- a pogrzeb aby utrzymać tą całą szopkę lekarz za kasę powiedział mi , że można zrobić takie manekiny na zamówię. Często robią tak osoby na chore raka żeby być na swoim pogrzebie.
Teraz wszytko stało się jasne. Patrzyłam na chłopaka z niedowierzaniem , nie umiejąc wydusić z siebie słowa.
-Pewnie też chcesz wiedzieć co się ze mną stało w ten czas kiedy rzekomo umarłem?- zapytał a ja pokiwałam głową na tak i usiadłam bliżej Gabrysia.-Wiec bylem sobie na wakacjach zwiedzałem Madagaskar i Kanary- zaśmiał się chłopak na myśl o swoich wakacjach...
Leżałam z Gabrysiem pod kocem znaczy on leżał , a ja na nimi plus do tego jego dlonie wylądowały na mojej pupie. Wciąż nie mogłam uwierzyć , że chłopak zyje jest lecz była dla mnie jasna ta cała sytuacja z jego "śmiercią" , jednak czułam jakis nie dosyt.
-Słońńńń !- krzyknął nagle chłopak
-Gdzie?- zapytałam zdezorientowana
-Tamm - chłopak zaśmiał sie glupio i wskazał na cień słonia , który był na ścianie potem dal mi buziaka w policzek.
Śmiałam się ciągle z sytuacji , która wydarzyła się przed chwila , a chłopak dawał mi buziaki za kazdy śmiech z ząbkami , który udało mu sie zauważyć. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, popatrzyłam pytająco na chłopaka , który wzruszył ramionami.
Powoli wstałam z chłopaka i poszłam do drzwi lecz nie sama na plecach miałam przykejonego chłopaka. Popatrzyłam na niego lecz Gabryś głupio sie uśmiechnął
-No wiesz gdzie Ty i pupa tam ja -dał mi buziaka w szyję. A ja pokręciłam głową...
Dzwonek i pukanie do drzwi nie ustępowało. Gabryś , który nadal stal za mna wcisnal klamkę i otworzył drzwi. Przed nimi stali ludzie , których nienawidzę.
-Lena Kochanie- powiedział mężczyzna , który każe do siebie mówić "tato". Gabryś automatycznie stanął przed mną.
- Czego tu chcecie? - zapytał męskim głosem Gabriel.
- Nie chcemy rozmawiać z tobą tylko z Lena- wysyczał ojciec. Gabriel z niechęcią odsunął się odsłaniając mnie przy tym- Więc córeczko bys przyjęła starych rodziców pod dach na dwa dni?- ja wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Nie wiedziałam co zrobić nadal patrzyłam na parę stojąca.
Co chwilę patrzyłam na Gabriela , który miał kamienna twarz.
- Tak Lena was przyjmie ale- chłopak przerwał- t.y.l.k.o d.w.a d.n.i i ani chwili dłużej - oddzielił każdy wyraz momentalnie przestraszyłam się , ale przecież to moj Gabryś. Rodzice weszli z uśmiechem do mojego domu.
- to ja pójdę przygotować pokoj gościnny- powiedziałam pod nosem idąc na górę do pokoju...
Nie wiem kiedy ,ale poczułam ,że ktoś podnosi mnie do góry z kanapy ,która stała przed telewizorem.
Deliknie podniosłam powieki i zobaczyłam znajomą koszulkę z Batmana.
Uspokoiłam się wiedząc , że to Gabriel. Poczułam po chwili miękki materac pod moimi plecami. Zasnęłam wtedy kiedy chłopak znalazl się obok mnie i przycisnal moje ciało do swojego...
Rano znudził mnie szum wody i pukanie w drzwi do sypialni. Wtuliłam sie w chłopaka , który leżał obok lecz pukanie nie ustepywało.
- Tak?!- krzyknęłam przez zamknięte drzwi.
- Lenka razem z tata chcemy wam coś ogłosić więc jak możecie to zejdzicie do nas- powiedziała moja matka , stojąca za drzwiami.
Podniosłam sie do pozycji siedzącej i rozgladnelam sie dookoła. Chłopak już nie spał tylko patrzyl się na mnie z łobuzerskim uśmiechem.
-Idz sie uczesz i ogarnij , bo wyglądasz jak czarownica - Gabryś puścił mi oczko ,a ja jak z procy wystrzeliłam z łóżka...
Taaa dam!
Witam moi Kochani oddaje w wasze raczki cieplutki rozdział :3
Mam nadaje , ze wam sie spodoba ^^ jak myślicie co chcą przekazać rodzice Leny?
DZIEKUJE WAM ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE TO DLA MNIE MOTYWACJA DO PISANIA! :*
niedziela, 27 września 2015
12
-Tak- powiedziałam po ciuchu
-Chuda..-usłyszałam TEN głos- przepraszam cię- zaczęłam płakać. Usiadłam na podłodze płacząc. Nie mogłam uwierzyć to był Gabryś. Ale on przecież nie żyje!
-Gabryś , ale ty przecież nie żyjesz... Wytłumacz mi co się działo? Dlaczego lekarz tak mówił- mówiłam strasznie szybko. Do kuchni weszła Megan , gdy zauważyła łzy na moich policzkach usiadła obok mnie i chwyciła za wolną rękę.
-To nie rozmowa na telefon- wyszeptał a potem usłyszałam ,że połączenie zostało zakończone...
Megan patrzyła na mnie i czekała, aż coś powiem. Nic nie mówiłam nie umiałam wykrztusić słowa z siebie tylko łzy , które leciały po moich policzkach.
-Lena kto dzwonił? Dlaczego płaczesz?- Dziewczyna wyszeptała patrząc w moje oczy.
-Gabryś...- powiedziałam a Mega kręciła głową chcąc odgonić swoje myśli. Patrzyłam na białą ścinę przed mną.
-Przecież to nie możliwe on nie żyje...- złapała się za głowa i przecierając oczy
-A jednak..- powiedziałam opierając głowę o szafkę.
-To dlaczego lekarz powiedział ,że on...? - poleciały jej łzy z brązowych oczy. Wiedziałam , że Gabryś jest dla niej tak jak brat , pomógł w wielu sprawach którymi nie chciała podzielić się z nikim innym , on jako jedyny umiał do niej dotrzeć.
-Nie wiem , nie wiem powiedział ,że to nie rozmowa na telefon- mówiłam wstając...
Megan leży już w łóżku , a ja siedzę w łazience nadal nie mogę uwierzyć , że rozmawiałam z nim. Oblałam twarz zimną wodą potem się rozebrałam i weszłam pod prysznic zimne strumienie wody oblały moją rozgrzaną skórę...
Po wieczornej toalecie wróciłam do dziewczyny leżącej w moim pokoju.
Dziewczyna już spała. Czyli tak długo mnie nie było? Spojrzałam na zegarek była 21:30 no tak nie było mnie , aż godzinę. Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Przed oczami miałam Gabrysia jak mi wszystko tłumaczy. Po chwili ogarnął mnie sen...
W nocy budziłam się co chwile. Jedna sprawa mi nie daje spokoju co Gabriel ma wspólnego z Mateuszem. Stałam przy wysepce w kuchni i robiłam kawę dla siebie i Megan.
-Ile słodzisz ?- zapytałam dziewczyny , która leżała przy stole ona też nie mogła spać w nocy śnił się jej Aleks po czym się budziła i płakała.
- Ja nie słodzę zwyczajnie , ale po takiej nocy daj mi jeden i pół łyżeczki- powiedziała nie odrywając głowy od stołu. Zaśmiałam się na ten widok , wsypując cukier. Podeszłam z dawką kofeiny do dziewczyny i postawiłam przed nią parującą kawę.
-Dziękuję- powiedziała upijając łyk- wiesz co tak teraz myślałam i dziewczyny w naszym wieku powinny mieć masę przyjaciół , butów , ciuchów i cieszyć się życiem nie zwracając uwagi na nic , a nie przepłakiwać noce przez chłopaków , którzy mają nas w dupie- powiedziała pijąc dalej dawkę energii. Miała racje nie powinnyśmy , ale taka nasza natura.
-Taa racja , ale taka nasza natura inaczej nie umiemy- powiedziałam stojąc oparta o wysepkę...
Dziewczyna musiała jechać już do domu. Pożegnałyśmy się mówiąc , że będziemy w kontakcie. Dziewczyna wyjechała a ja wzięłam się za sprzątanie, bo musiałam odświeżyć mieszkanie.Włożyłam słuchawki w uszy i zaczęłam odkurzać , ścierać kurze.
Nagle podskoczyłam ze strachu gdy ktoś wyjął moje słuchawki i położył mi ręce na biodra.
-Tęskniłem za tobą.
Powiedział TEN głos stojąc za mną.
-Ja za tobą też- wyszeptałam przykrywając swoimi dłońmi , ręce Gabrysia. Odwróciłam się przodem do chłopaka , który nic się nie zmienił. Może był jedynie bardziej zmęczony na twarzy. Chłopak zamknął mnie w swoim uścisku...
Siedziałam wraz z Gabrielem w pokoju. Nadal nie mogłam uwierzyć , że on siedzi na przeciw mnie. Rozmawialiśmy o wszystkim tak jak zawsze. W końcu musiałam zadać to pytanie.
-Jak to możliwe , że ty tu jesteś przecież ...- Nie zdołałam wymówić tych słów , bo w moim gardle znalazła się wielka gula. Chłopak wiedział o co mi chodzi , objął mnie ramieniem.
-Od czego by tu zacząć- powiedział , a moje ciało przeszło stado ciarek.
-Najlepiej od początku.
---------------
Dzień Dobry!
Oddaje rozdział w wasze rączki! Mam nadzieje , że wam się spodoba :)
Jak wam mija weekend ?
Lubicie poniedziałki ?
Dziękuję za miłe komentarze pod tamtym rozdziałem <3 Każdy komentarz to motywacja i wena na kolejny rozdział :)
Przepraszam za błędy , które na pewno są w rozdziale :(
Do następnego !
środa, 23 września 2015
11
Jak to możliwa , że widziałam tam chłopaka podobnego do mojego Gabrysia? Czemu nie mogę mieć normalnego życia.. Tak jak każda szesnastolatka..
No tak zapomniałam rodzice alkoholicy , narkomani i pasja która pozwala mi o tym nie myśleć , ale czy ja naprawdę chcę wiązać z nią przyszłość?
Te pytania ciągle krążyły mi po głowie. Spojrzałam na zegarek w telefonie była godzina 20:50 zasiedziałam tu się. Zeskoczyłam , ze skały i ruszyłam w kierunku domu. Zrobiło mi się makabrycznie zimno. Dopiero teraz odczułam temperaturę , która panowała na zewnątrz.
Włożyłam słuchawki w uszy poleciała moja ulubiona piosenka. Mój krok stał się wolniejszy , a wzrok przykuwały rzeczy , których zazwyczaj nikt nie zauważa. Mały chłopczyk wracający z tatą i uśmiechem na twarzy , mówiący pewnie o swoich przeżyciach z dnia.
Młoda dziewczyna stojąca pod latarnią w pracy.. Staruszka , która ledwo niesie swoje zakupy ,ale po chwili muskularny mężczyzna , który wygląda jak gangster jej pomaga. Para nastolatków idących przez park w jej oczach było widać strach...
Będąc już w domu zamknęłam zamki na wszystkie spusty.Babcia zadziałała jest już wszytko na swoim miejscu , nowe zamki,abym czuła się bezpieczna. Torbę meczową rzuciłam na schody. Zdjęłam buty i weszłam do kuchni i od razu skierowałam się do lodówki. Uśmiech zagościł na mojej twarzy lodówka była wypełniona babcinymi smakołykami. Wyjęłam ciasto cytrynowe , którego nikt nigdy nie pobije.
Leciutkie ciasto rozpuszczało mi się w ustach...
Brakowało mi tego beztroskie leżenie w łóżku z laptopem na kolanach.Weszłam na moją skrzynkę e-mail było tam jak zwykle mnóstwo reklam nic nowego. Szperając po sieci nie natknęłam się na nic ciekawego. Zostało wejść mi tylko na facebook'a 67 powiadomień , 14 wiadomości.
Czemu mnie to nie dziwi nie było mnie tu od 3 tygodni. Nuda jednym słowem. Zamknęłam laptopa i zatonęłam w swoim stosie poduszek...
Z rana przebudziłam się z powodu dzwoniącego telefonu nie otwierając szukałam go, macając szafeczkę przy łóżku. W końcu mam go!
-Szoo?- odbieram , wtedy gdy mój język zaczął się plątać
- Obudziłam Cię- z drugiej strony słychać piskliwy głosik Megan
- No coś Ty- skłamałam- co chcesz?
-Mogę do Ciebie wpaść , bo jestem akurat w mieście- powiedziała z nadzieją w głosie
-Pewnie- odrzekłam
- To będę za pół godziny- powiedziała radośnie..
Zaczęłam wstawać z łóżka gdy nogi zaplątały się mi w kołdrę i wylądowałam na podłodze.
-Brawo Chuda - mruknęłam pod nosem i zaczęłam się śmiać.
Rzucając kołdrę na łóżko podeszłam do szafy i wyciągnęłam pierwsze lepsze ubrania. Potem wkroczyłam do łazienki... Siedząc przy stole jadłam płatki gdy tą przyjemną chwilę przerwał mi dzwonek do drzwi. Zerwałam się z krzesła i podbiegłam pod drzwi otwierając je.
-Witam- powiedziała Megan rzucając mi się na szyje
-Hej- szepnęłam. Ostatni raz widziałam ją na pogrzebie.. Weszłyśmy do środka dziewczyna ciągle opowiadała mi o swojej karierze modelki. Wzdychałam uśmiechając się do niej.
-A co u Aleksa?-zapytałam się patrząc na nią
- W sumie mało wiem. Znalazł sobie dziewczynę , która go strasznie zmieniła. Znalazł sobie nowe towarzystwo- dziewczyna podrapała się po głowie z niezniesmaczoną miną. A mnie zabolało w serduszko. Czy teraz dowiaduje się , że straciłam kolejnego brata. Wiedziałam od zawsze , że on podoba się Megan
-Ehh...-westchnęłam- nie sądziłam , że on taki jest- przytuliłam dziewczynę , która miała łzy w oczach.
Dziewczyna wytarła oczy. I uśmiechnęła się słodko jak to zawsze robi , ale była cisza między nami której wręcz nienawidzę.
- On zobaczy co straci- szepnęła dziewczyna. A ja tylko pogłaskałam ją po ramieniu.
- Tak Myszko. Co powiesz na gorącą czekoladę?- powiedziałam wstając z kanapy
- Tak. Poproszę- dziewczyna powiedziała pisząc sms...
Ja weszłam do kuchni wstawiłam wodę i dostałam telefon , którego bym się nigdy nie spodziewała....
--------------------
Witam Kochani!
Daje wam kolejny rozdział:)
Teraz mam więcej czasu na pisanie , bo siedzę w domu ponieważ jestem chora :/
Czytaliście książkę ''Girl Online'' ? Moim zdaniem jest świetna !
Mam nadzieje , że rozdział wam się spodobał :3 Jak myślicie od kogo Lena mogła dostać tajemniczego sms'a?
niedziela, 13 września 2015
10
Minął tydzień od feralnego włamania do mojego domu. Przez ten czas tułałam się od dziewczyny do dziewczyny z drużyny. Mateusz dał mi warunek , że śpię u niego albo u koleżanki , bo do domu nie pozwoli mi wrócić. Przez cały czas czułam się obserwowana. Jedynym miejscem gdzie czułam się bezpiecznie była łazienka lub trening...
Dziś jest dzień meczu. Wczoraj musiałam nocować niestety u Mateusza..
Rano wstałam z łóżka , przeczesując swoje blond włosy. Chłopak spał rozwalony na łóżku miał na sobie tylko bokserki z Calvina Kleina. Jego każdy mięsień na plecach naprężył się , a dłonie zacisnęły się na białej pościeli...Po chwili zdałam sobie sprawę ,że stoję i wpatruję się w śpiącego chłopaka.
Otrząsnęłam się i skierowałam się w stronę łazienki biorąc czarne dresy z nike i białą bokserkę. Zamykając drzwi od łazienki ,sprawdziłam dwa razy zamek od drzwi zanim zaczęłam się przebierać...
Po szybkim prysznicu i przebraniu się , weszłam po cichu do pokoju chłopaka myśląc , że zostanę tam go jeszcze śpiącego w najlepsze, ale go nie było już w łóżku pokój był pusty.
Chwyciłam moją torbę przygotowaną na mecz i wyszłam z pokoju kierując się w stronę drzwi. Moja dłoń chwyciła już klamkę od drzwi gdy nagle zostałam pociągnięta do tyłu.
-Już uciekasz księżniczko- powiedział głos Mateusza.
-mhm- mruknęłam niechętnie
-Aaaa no tak masz mecz - chłopak podrapał się po karku jak to zawsze robił gdy o czymś zapomniał. Popatrzyłam na niego i wyszłam. Nie wiem dlaczego ale nie mam ochoty na niego patrzeć, rozmawiać. Wsiadłam do autobusu linii numer 15 która jedzie pod samą hale...
Siedziałam sama w szatni było jeszcze ponad 2h do meczu. Gdyby Gabryś żył by był w tym dniu na hali ze mną. Moje rozmyślenia przerwała znowu ta blondynka , która weszła do szatni
-A po co Ty tu ? -zapytałam
-Trener kazał mi przyjść- powiedziała wieszając kurtkę. Ja nic już nie mówiąc wzięłam opaskę kapitana i wyszłam na parkiet...
Początek meczu na trybunach zauważyłam Mateusza , Szymona i chłopaków których nie znam. Przywitałam się z sędziami. Dziś do dyspozycji miałam w składzie Monie. Silna rozgrywająca przyszła do nas z innego klubu. Przed wejściem na sale dziewczyna wygląda jak szara myszka...
Mecz się zaczął idziemy łeb w łeb gdy nagle gwizdek sędziego.
Sędzia główny podchodzi do naszego trenera gdy nagle przerywa cały mecz. Trener zawołał mnie gestem ręki , podbiegłam do niego
-Chuda chcą przeszukać Twoją torbę coś Ty dziewczyno nawyrabiała- trener skracał mnie wzrokiem
-Trenerze ja nic- mówiłam pewna siebie każdy z widowni patrzył na naszą dwójkę. Spojrzałam ukradkiem w to miejsce gdzie wcześniej widziałam Mateusza. Nie był go.. Z szatni wyszli sędziowie z dopingiem. Ja zbladłam i stanęłam dęba.
-Doping znaleziony w torbie Pana zawodniczki z numerem 87.- To była torba Moni spojrzałam na dziewczynę , która była zdezorientowana. Mogę dać sobie rękę uciąć , że Monia nigdy by nie wzięła dopingu...
Sytuacja z meczu została wyjaśniona. Doping podłożyła do torby Moni ta nowa dziewczyna pusta blondyna. Trener wyrzucił przy wszystkich ją z klubu. A mecz , który został przerwany natychmiast wznowiliśmy. Bohaterem meczu została Daga trafiła punkty , które przyczyniły się do wygranej.
Tak zostałyśmy MISTRZAMI!
Furia która po zdobyciu mistrzostwa działa się na trybunach będzie w mojej pamięci do końca życia tak samo jak łzy , które poleciały po nałożeniu na moją szyje złotego krążka...
Teraz wraz z chłopakami , Dagą i Monią siedzimy w mlecznym barze na szejkach.
Uwielbiałam takie miejsca czerwone siedzenia , muzyka grająca i wystrój każdego dnia inny. Podjechała do nas młoda kelnerka na wrotkach z szerokim uśmiechem na twarzy czekając na zamówienie.
- 8 szejków czekoladowych- powiedział Mateusz z szerokim uśmiechem.
Młoda dziewczyna zanotowała zamówienie i odjechała. Zaczęłam rozglądać się po lokalu w którym mieścił się mleczny bar. Gdy nagle natrafiłam na znajomą twarz... To był twarz Gabrysia.. To nie może być prawda.. Czerwone kanapy zrobiły się bardziej wyraziste a muzyka przeszła w tło..
Nagłe uderzenie gorąca dało po sobie znać. Zrobiłam się czerwona a mój oddech stał się płytki. W tle słyszałam pytania dziewczyn czy dobrze się czuję. Nie mogłam dużej tu wytrzymać wstałam od stolika wzięłam swoją torbę i spojrzałam na grupkę
-wypijcie za mnie nie mam ochoty muszę się przejść...-powiedziałam po cichu i wyszłam z mlecznego baru...
Zimne powietrze otuliło moją twarz i ochłodziło mnie. Tego było mi trzeba...
-------------------------------------
Kochani!!
Bardzo przepraszam za moją nie obecność na blogu.. Miałam problemy ze zdrowiem, przeniosłam się do nowej szkoły i do tego kilka jeszcze problemów przez które nie mogłam wejść na bloga :(
Mam nadzieje , że wam się spodoba :)Życzę wam miłego kolejnego tygodnia
ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZANY , WIĘC PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY..
piątek, 24 lipca 2015
9
-Mam nadzieje ,że nikt na tym całym pogrzebie Cię nie rozpoznał- mówił Szymon , ze spuszczoną głową w dół.
-Nie. Znaczy mam nadzieje ,że nie- wydmuchałem dym z płuc.
-Bo jeśli tak to byś miał przejebane- chłopak mówił poprawiając włosy.
-Wątpię , że komuś powiedział bał się nawet Lenie nie powiedział- mówiłem wstając i idąc w stronę domu a Szymon za mną...
Siedzieliśmy w salonie grając na konsoli i pijąc piwo. Kiedy na karku poczułem małe rączki odłożyłem dżojstik i przerzuciłem dziewczynę przez ramię.
Patrzyła na mnie dużymi oczami a po chwili oberwałem w żebra.
-Hej- powiedziała do Szymona , który ciągle grał on tylko podniósł rękę. Lena przytuliła się i patrzyła jak gramy...
~Lena~
Chłopacy wszyli na chwile do samochodu leżałam na kanapie i oglądałam telewizję. Gdy nagle zadzwonił telefon Mateusza. Wstałam i zaczęłam iść w stronę garażu w którym siedzieli. Wyciszyłam telefon i po cichu weszłam do środka , ponieważ rozmawiali.
-No ale wiesz, że teraz tej kasy i Mai nie odzyskasz skoro on nie żyje i będzie lipa jak się dowie , że ty go tak jakby zabiłeś- powiedział Szymon
-Ale za to mam osobę ,która on kochał czego bardzo Gabryś by nie chciał aby ona ze mną się zadawała- zaśmiał się charakterystycznie Mateusz. Mnie wryło w ziemię o jaka Maje chodzi i o jakie pieniądze! Musiałam wtedy jak najszybciej wydostać się z tego garażu. Gdy zwróciłam się w stronę drzwi poczułam ręce na swoich biodrach
- Co ty tu robisz księżniczko-zapytał się dobrze znany mi blondyn
- Telefon Ci dzwonił ii noo ten przyniosłam Ci go.- zawstydziłam się i czerwone plamki zwane rumieńcami weszły na moje policzki. Podałam mu IPhona. Chłopak się tylko uśmiechnął. Kiedy podszedł bliżej mnie poczułam się niska bardzo, podniosłam głowę by na niego spojrzeć.
-Odwiozę cię- powiedział ze śmiechem. Nie chciałam , aby mnie odwoził. Tego już za dużo musiałam wejść na boisko i się wyżyć. Miałam dość..Śmierć przyjaciela.. Znam osobę , która przyczyniła się do jego zabójstwa..
-Sama pójdę chcę się przejść-szepnęłam i wyszłam z garażu przez zamknięte drzwi słyszałam głos Szymona ,,UUUU'' a potem głos tego mordercy ,, Zamknij mordę kurwa''.
****
Będąc już w domu pakowałam rzeczy do torby. Poprawiłam kucyka i wyszłam na autobus. Słuchawki miałam na uszach...
Nie długo musiałam czekać na autobus. Zajęłam miejsce przy szybie. Jak to możliwe , że Mateusz zabił Gabrysia.. On mnie dotykał.. Całował... Na samą myśl przeszły mnie ciarki...
Wchodząc do szatni rozmowy ucichły i wzrok padł na mnie.
-Część- powiedziałam podchodząc na moje miejsce. Usiadłam na ławce.Gdy drzwi do szatni otworzyły się z hukiem. Weszła jakaś pusta blondyna. Patrzyłam na nią z pogardą podeszła do mnie.
-Sorry ale to moje miejsce nowa-powiedziała a ja wybuchłam śmiechem.-Czego się śmiejesz ? Nie rozumiesz co do ciebie mówię?
- Młoda chyba mnie nie znasz Chuda jestem - podałam jej rękę dziewczyny zaczęły się śmiać
-Nie. Nie znam więc dowiedzenia ci z tego miejsca.- podeszła do mnie Daga czułam co się święci
-Witam zaginiona pani K.A.P.I.T.A.N- słowo kapitan oddzielała każdą literkę i podała mi rękę. Ja się zaśmiałam i podałam jej też rękę. Blondynka prychał i poszła na inne miejsce ze słowami ,,Zobaczymy jak się popiszesz pani kapitan na treningu''....
Siedziałam na sali wiążąc buty , gdy podszedł do mnie trener
-Chuda co się stało nie było cię w szkole na treningach- powiedział kucając obok mnie
-Sprawy osobiste musiałam ogarnąć- powiedziałam zaciskając buta bardziej
-Mam nadzieje , że nie zaszkodzi to w meczu o awans o mistrzostwo- poklepał mnie po ramieniu i poszedł dalej widząc mój wzrok , że nigdy...
Kolejne ćwiczenie..Kolejna czapa na tej pustej blondynie...Kolejne minięcie i kolejny rzut.. Tak mi tego brakowało... Siedziałyśmy w szatni ponieważ trener miał ogłosić skład na mecz o awans. Każda z nas była napięta. Ja siedziałam i patrzyłam na moje buty, przydały by się nowe zaśmiałam się w myśli do szatni wszedł trener. Każda patrzyła na miejsce w którym stał. Trener zabrał głos:
- Więc na mecz o awans do mistrzostw powołuję Daga,Klara...-wymieniał dalej czas się dłużył nadal nie wymienił mnie i tej pustej blondyny zostałyśmy tylko my dwie. Nie patrzyłam trenerowi w oczy tylko pod siebie-Chuda jedziesz z nami kapitanie- powiedział
****
Weszłam do domu. Był cały rozjebany. Wszystko do góry nogami. Sparaliżowałam się i wyszłam z niego wzięłam telefon i wybrałam numer...
~Mateusz~
Siedziałem w salonie i czekałem na Maksa oraz Szymona którzy mieli wrócić z wyprawy do domu Leny. Tak tak można pomyśleć , że jestem chory psychicznie lub coś. Ale musiałem coś zrobić aby mieć mojego skarba. Tak to teraz pomyśli , że ktoś się włamał i zadzwoni do mnie i co buuum będzie bardziej moja! A tak serio muszę ją mieć , bo zależy na niej Gabrysiowi. Chociaż on nie żyje.. To trudno muszę się zemścić i pokazać , że się ze mną nie zadziera ten frajer wisi mi hajs i Maje... Nagle zadzwonił mój telefon tak jak myślałem Lena odebrałem i po chwili pojechałem po nią....
----------------------
Witam Misie !
Zachęcam do czytania:*
Przepraszam za każdy błąd w rozdziale :c
u was też taka dupna pogoda?
poniedziałek, 20 lipca 2015
8
Siedziałam z Mateuszem na kanapie łaskotaliśmy się, chłopak starał się aby nie myślała o Gabrysiu co mu wychodziło. W pewnym momencie chłopak przygniótł mnie swoim ciałem kładąc się na mnie , ponieważ zabrałam mu telefon.
-Oddaj- powiedział leżąc ja pokazałam palcem na policzek chłopak wiedział o co chodzi i dał mi w niego buziaka potem drugi policzek, nosek , czoło i usta. Mateusz we wszystko po kolei dał po buziaku. Potem patrzył się w moje oczy.
-Dawaj telefon skarbie- wyciągnęłam go spod pleców i podałam mu IPhona 6. Uśmiechnął się i popatrzył na konsole , która stała obok telewizora.
-Co tak patrzysz?- zapytałam jeżdżąc pazurkami mu po plecach.
-Zaaagramyy?-zapytał robiąc oczy jak kto ze Shreka. Zrobiłam dzióbek i zaczęłam myśleć chociaż znałam już odpowiedź. Kiwnęłam głową na tak. Blondyn poszedł po dwa dżojstiki i włączył grę. Usiadłam plecami oparta o niego. Chłopak otulił mnie ramionami wyciągnął telefon i zrobił zdjęcie było bardzo słodki. Gra się włączyła a my zaczęliśmy grać...
~Tydzień później~
Nadszedł dzień pogrzebu Gabriela, Mateusz zgodził się pojechać ze mną. Od tego dnia kiedy się w niego wtuliłam nasze relacje są na dobrej drodze. Stałam przed lustrem w czarnej sukience . Usta czerwone włosy zostawiłam rozpuszczone ,miałam do tego też czarne szpilki. Ostatnie rzeczy spakowałam do torebki. Potem poczułam ręce na swojej tali.
-Dzień dobry Księżniczko- powiedział Mateusz jeszcze z poranną chrypką
-Dzień dobry - wtuliłam się. Chłopak chwycił mnie za rękę i poszliśmy do jego auta. Czekała mnie 2h podróż z chłopakiem, do którego nie wiem co czułam. Chłopak był ubrany w czarne rurki białą koszulę czerwony krawat i czarną kamizelkę wyglądał bardzo elegancko...
Siedziałam obok Mateusza w kościele było pełno ludzi cała jego szkoła, rodzina i nie znani mi ludzie..
Na cmentarzu stałam oparta o Mateusza a on mnie przytulał ciągle płakałam. Nigdzie nie widziałam Megan, Alana i spółki...
- Przestań gadac i zaraz u mnie debilu- powiedziałem i się rozłączyłem. Biedny Gabryś chciał uchronić dziewczynę , którą kochał przed mną. Ale coś mu nie wyszło. Zaśmiałem się w myśli. Starzy powinni być za 2 dni. Myślałem siedząc na schodach pod domem paląc papierosa. Po chwili pojawiło się pod moim domem auto Szymona...