środa, 30 września 2015

13

   -Hmm.. zacznijmy od tego , że ten cały wypadek to prawda- chłopak przejechał dłonią po swoim brzuchu po czym ukazał blizny po wypadku. Delikatnie wziął moją dłoń i przejechał po nich. Były świeże po ściągnięciu szwów.
   -To dlaczego lekarz powiedział mi i Aleksowi , że nie żyjesz - patrzyłam jemu w oczy szukając tam odpowiedzi na moje pytanie.
   -Lekarz pomylił was z rodzinną takiego gościa , który leżał obok na sali- powiedział przełykając ślinę- Ja gdy sie o tym dowiedziałem ,że wam tak powiedział kazałem podtrzymać mu tą wersję
   -Ale dlaczego? - Siedziałam po turecku skierowana w jego stronę. Chłopak był zmieszany.  Lecz po chwili zaczął znowu kontynuować swoją wypowiedź
   - Wiedziałem  też , że Mateusz ma kontakt z Tobą czyli by się szybko dowiedział ,że niby nie żyje i to wykorzystałem
   - A co z pogrzebem ?!-nagle wybuchłam nie wiedząc dla czego- przepraszam -dodałam po chwili przepraszając za swoje zachowanie. Gabryś delikatnie się do mnie uśmiechał.
   -Nic nie szkodzi- zapał moje ręce i zaczął sie nimi bawić- a pogrzeb aby utrzymać tą całą szopkę lekarz za kasę powiedział mi , że można zrobić takie manekiny na zamówię. Często robią tak osoby na  chore raka żeby być na swoim pogrzebie.
Teraz wszytko stało się jasne. Patrzyłam na chłopaka z niedowierzaniem , nie umiejąc wydusić  z siebie słowa.
   -Pewnie też chcesz wiedzieć co się ze mną stało w ten czas kiedy rzekomo umarłem?- zapytał a ja pokiwałam głową na tak i usiadłam bliżej Gabrysia.-Wiec bylem sobie na wakacjach zwiedzałem Madagaskar i Kanary- zaśmiał się chłopak na myśl o swoich wakacjach...
Leżałam z Gabrysiem pod kocem znaczy on leżał , a ja na nimi plus do tego jego dlonie wylądowały na mojej pupie. Wciąż nie mogłam uwierzyć , że chłopak zyje jest lecz była dla mnie jasna ta cała sytuacja z jego "śmiercią" , jednak czułam jakis nie dosyt.
   -Słońńńń !- krzyknął nagle chłopak
   -Gdzie?- zapytałam zdezorientowana
   -Tamm - chłopak zaśmiał sie glupio i wskazał na cień słonia , który był na ścianie potem dal mi buziaka w policzek.
Śmiałam się ciągle z sytuacji  , która wydarzyła się przed chwila , a chłopak dawał mi buziaki za kazdy śmiech z ząbkami , który udało mu sie zauważyć. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, popatrzyłam pytająco na chłopaka , który wzruszył ramionami.
Powoli wstałam z chłopaka i poszłam do drzwi lecz nie sama na plecach miałam przykejonego chłopaka. Popatrzyłam na niego lecz Gabryś głupio sie uśmiechnął
   -No wiesz gdzie Ty i pupa tam ja -dał mi buziaka w szyję. A ja pokręciłam głową...
Dzwonek i pukanie do drzwi nie ustępowało. Gabryś , który nadal stal za mna wcisnal klamkę i otworzył drzwi. Przed nimi stali ludzie , których nienawidzę.
   -Lena Kochanie- powiedział mężczyzna , który każe do siebie mówić "tato". Gabryś automatycznie stanął przed mną.
   - Czego tu chcecie? - zapytał męskim głosem Gabriel.
   - Nie chcemy rozmawiać z tobą tylko z Lena- wysyczał ojciec. Gabriel z niechęcią odsunął się odsłaniając mnie przy tym- Więc córeczko bys przyjęła starych rodziców pod dach na dwa dni?- ja wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Nie wiedziałam co zrobić nadal patrzyłam na parę stojąca.
Co chwilę patrzyłam na Gabriela , który miał kamienna twarz.
   - Tak Lena was przyjmie ale- chłopak przerwał- t.y.l.k.o d.w.a d.n.i i ani chwili dłużej - oddzielił każdy wyraz momentalnie przestraszyłam się , ale przecież to moj Gabryś.  Rodzice weszli z uśmiechem do mojego domu.
   - to ja pójdę przygotować pokoj gościnny- powiedziałam pod nosem idąc na górę do pokoju...
Nie wiem kiedy ,ale poczułam ,że ktoś podnosi mnie do góry z kanapy ,która stała przed telewizorem.
Deliknie podniosłam powieki i zobaczyłam znajomą koszulkę z Batmana.
Uspokoiłam się wiedząc , że to Gabriel. Poczułam po chwili miękki materac pod moimi plecami.  Zasnęłam wtedy kiedy  chłopak znalazl się obok  mnie i przycisnal moje ciało do swojego...
Rano znudził mnie szum wody i pukanie w drzwi do sypialni. Wtuliłam sie w chłopaka , który leżał obok lecz pukanie nie ustepywało.
   - Tak?!- krzyknęłam przez zamknięte drzwi. 
   - Lenka razem z tata chcemy wam coś ogłosić więc jak możecie to zejdzicie do nas- powiedziała moja matka , stojąca za drzwiami.
Podniosłam sie do pozycji siedzącej i rozgladnelam sie dookoła. Chłopak już nie spał tylko patrzyl się na mnie z łobuzerskim uśmiechem.
   -Idz sie uczesz i ogarnij , bo wyglądasz jak czarownica - Gabryś puścił mi oczko ,a ja jak z procy wystrzeliłam z łóżka...
-----------
Taaa dam!
Witam moi Kochani oddaje w wasze raczki cieplutki rozdział :3
Mam nadaje , ze wam sie spodoba ^^ jak myślicie co chcą przekazać rodzice Leny?
DZIEKUJE WAM ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE TO DLA MNIE MOTYWACJA DO PISANIA! :*

niedziela, 27 września 2015

12

Odebrałam go z drżącym głosem.
   -Tak- powiedziałam po ciuchu
   -Chuda..-usłyszałam TEN głos- przepraszam cię- zaczęłam  płakać. Usiadłam na podłodze płacząc. Nie mogłam uwierzyć to był Gabryś. Ale on przecież nie żyje!
   -Gabryś , ale ty przecież nie żyjesz... Wytłumacz mi co się działo? Dlaczego lekarz tak mówił- mówiłam strasznie szybko. Do kuchni weszła Megan , gdy zauważyła łzy na moich policzkach usiadła obok mnie i chwyciła za wolną rękę.
   -To nie rozmowa na telefon- wyszeptał a potem usłyszałam ,że połączenie zostało zakończone...
Megan patrzyła na mnie i czekała, aż coś powiem. Nic nie mówiłam nie umiałam wykrztusić słowa z siebie tylko łzy , które leciały po moich policzkach.
   -Lena kto dzwonił? Dlaczego płaczesz?- Dziewczyna wyszeptała patrząc w moje oczy.
   -Gabryś...- powiedziałam a Mega kręciła głową chcąc odgonić swoje myśli. Patrzyłam na białą ścinę przed mną.
   -Przecież to nie możliwe on nie żyje...- złapała się za głowa i przecierając oczy
   -A jednak..- powiedziałam opierając głowę o szafkę.
   -To dlaczego lekarz powiedział ,że on...? - poleciały jej łzy z brązowych oczy. Wiedziałam , że Gabryś jest dla niej tak jak brat , pomógł w wielu sprawach którymi nie chciała podzielić się z nikim innym , on jako jedyny umiał do niej dotrzeć.
   -Nie wiem , nie wiem powiedział ,że to nie rozmowa na telefon- mówiłam wstając...
Megan leży już w łóżku , a ja siedzę w łazience nadal nie mogę uwierzyć , że rozmawiałam z nim. Oblałam twarz zimną wodą potem się rozebrałam i weszłam pod prysznic zimne strumienie wody oblały moją rozgrzaną skórę...
Po wieczornej toalecie wróciłam do dziewczyny leżącej w moim pokoju.
 Dziewczyna już spała. Czyli tak długo mnie nie było? Spojrzałam na zegarek była 21:30 no tak nie było mnie , aż godzinę. Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Przed oczami miałam Gabrysia jak mi wszystko tłumaczy. Po chwili ogarnął mnie sen...
W nocy budziłam się co chwile. Jedna sprawa mi nie daje spokoju co Gabriel ma wspólnego z Mateuszem. Stałam przy wysepce w kuchni i robiłam kawę dla siebie i Megan.
   -Ile słodzisz ?- zapytałam dziewczyny , która leżała przy stole ona też nie mogła spać w nocy śnił się jej Aleks po czym się budziła i płakała.
   - Ja nie słodzę zwyczajnie , ale po takiej nocy daj mi jeden i pół łyżeczki- powiedziała nie odrywając głowy od stołu. Zaśmiałam się na ten widok , wsypując cukier. Podeszłam z dawką kofeiny do dziewczyny i postawiłam przed nią parującą kawę.
   -Dziękuję- powiedziała upijając łyk- wiesz co tak teraz myślałam i dziewczyny w naszym wieku powinny mieć masę przyjaciół , butów , ciuchów i cieszyć się życiem nie zwracając uwagi na nic , a nie przepłakiwać noce przez chłopaków , którzy mają nas w dupie- powiedziała pijąc dalej dawkę energii. Miała racje nie powinnyśmy , ale taka nasza natura.
    -Taa racja , ale taka nasza natura inaczej nie umiemy- powiedziałam stojąc oparta o wysepkę...
Dziewczyna musiała jechać już do domu. Pożegnałyśmy się mówiąc , że będziemy w kontakcie. Dziewczyna wyjechała a ja wzięłam się za sprzątanie, bo musiałam odświeżyć mieszkanie.Włożyłam słuchawki w uszy i zaczęłam odkurzać , ścierać kurze.
 Nagle podskoczyłam ze strachu gdy ktoś wyjął moje słuchawki i położył mi ręce na biodra.
   -Tęskniłem za tobą.
Powiedział TEN głos stojąc za mną.
   -Ja za tobą też- wyszeptałam przykrywając swoimi dłońmi , ręce Gabrysia. Odwróciłam się przodem do chłopaka , który nic się nie zmienił. Może był jedynie bardziej zmęczony na twarzy. Chłopak zamknął mnie w swoim uścisku...
Siedziałam wraz z Gabrielem w pokoju. Nadal nie mogłam uwierzyć , że on siedzi na przeciw mnie. Rozmawialiśmy o wszystkim tak jak zawsze. W końcu musiałam zadać to pytanie.
   -Jak to możliwe , że ty tu jesteś przecież ...- Nie zdołałam wymówić tych słów , bo w moim gardle znalazła się wielka gula. Chłopak wiedział o co mi chodzi , objął mnie ramieniem.
   -Od czego by tu zacząć- powiedział , a moje ciało przeszło stado ciarek.
   -Najlepiej od początku.

---------------
Dzień Dobry!
Oddaje rozdział w wasze rączki! Mam nadzieje , że wam się spodoba :)
Jak wam mija weekend ?
Lubicie poniedziałki ?
Dziękuję za miłe komentarze pod tamtym rozdziałem <3 Każdy komentarz to motywacja i wena na kolejny rozdział :)
Przepraszam za błędy , które na pewno są w rozdziale :(
Do następnego !

środa, 23 września 2015

11

Mój organizm się ochłodził , szłam plażą która ciągnęła się brzegiem jeziora. Postanowiłam usiąść na skale , która była nie opodal mnie. Patrzyłam przed siebie jakbym starała się coś dostrzec..
Jak to możliwa , że widziałam tam chłopaka podobnego do mojego Gabrysia? Czemu nie mogę mieć normalnego życia.. Tak jak każda szesnastolatka..
 No tak zapomniałam rodzice alkoholicy , narkomani i pasja która pozwala mi o tym nie myśleć , ale czy ja naprawdę chcę wiązać z nią przyszłość?
Te pytania ciągle krążyły mi po głowie. Spojrzałam na zegarek w telefonie była godzina 20:50 zasiedziałam tu się. Zeskoczyłam , ze skały i ruszyłam w kierunku domu. Zrobiło mi się makabrycznie zimno. Dopiero teraz odczułam temperaturę , która panowała na zewnątrz.
Włożyłam słuchawki w uszy poleciała moja ulubiona piosenka. Mój krok stał się wolniejszy , a wzrok przykuwały rzeczy , których zazwyczaj nikt nie zauważa. Mały chłopczyk wracający z tatą i uśmiechem na twarzy , mówiący pewnie o swoich przeżyciach z dnia.
 Młoda dziewczyna stojąca pod latarnią w pracy.. Staruszka , która ledwo niesie swoje zakupy ,ale po chwili muskularny mężczyzna , który wygląda jak gangster jej pomaga. Para nastolatków idących przez park w jej oczach było widać strach...
Będąc już w domu zamknęłam zamki na wszystkie spusty.Babcia zadziałała jest już wszytko na swoim miejscu , nowe zamki,abym czuła się bezpieczna. Torbę meczową rzuciłam na schody. Zdjęłam buty i weszłam do kuchni i od razu skierowałam się do lodówki. Uśmiech zagościł na mojej twarzy lodówka była wypełniona babcinymi smakołykami. Wyjęłam ciasto cytrynowe , którego nikt nigdy nie pobije.
Leciutkie ciasto rozpuszczało mi się w ustach...
Brakowało mi tego beztroskie leżenie w łóżku z laptopem na kolanach.Weszłam na moją skrzynkę e-mail było tam jak zwykle mnóstwo reklam nic nowego. Szperając po sieci nie natknęłam się na nic ciekawego. Zostało wejść mi tylko na facebook'a 67 powiadomień , 14 wiadomości.
Czemu mnie to nie dziwi nie było mnie tu od 3 tygodni. Nuda jednym słowem. Zamknęłam laptopa i zatonęłam w swoim stosie poduszek...
Z rana przebudziłam się z powodu dzwoniącego telefonu nie otwierając szukałam go, macając szafeczkę przy łóżku. W końcu mam go!
    -Szoo?- odbieram , wtedy gdy mój język zaczął się plątać
    - Obudziłam Cię- z drugiej strony słychać piskliwy głosik Megan
    - No coś Ty- skłamałam- co chcesz?
    -Mogę do Ciebie wpaść , bo jestem akurat w mieście- powiedziała z nadzieją w głosie
    -Pewnie- odrzekłam
    - To będę za pół godziny- powiedziała radośnie..
Zaczęłam wstawać z łóżka gdy nogi zaplątały się mi w kołdrę i wylądowałam na podłodze. 
   -Brawo Chuda - mruknęłam pod nosem i zaczęłam się śmiać.
Rzucając kołdrę na łóżko podeszłam do szafy i wyciągnęłam pierwsze lepsze ubrania. Potem wkroczyłam do łazienki... Siedząc przy stole jadłam płatki gdy tą przyjemną chwilę przerwał mi dzwonek do drzwi. Zerwałam się z krzesła i podbiegłam pod drzwi otwierając je.
   -Witam- powiedziała Megan rzucając mi się na szyje
   -Hej- szepnęłam. Ostatni raz widziałam ją na pogrzebie.. Weszłyśmy do środka dziewczyna ciągle opowiadała mi o swojej karierze modelki. Wzdychałam uśmiechając się do niej.
   -A co u Aleksa?-zapytałam się patrząc na nią
   - W sumie mało wiem. Znalazł sobie dziewczynę , która go strasznie zmieniła. Znalazł sobie nowe towarzystwo- dziewczyna podrapała się po głowie z niezniesmaczoną miną. A mnie zabolało w serduszko. Czy teraz dowiaduje się , że straciłam kolejnego brata. Wiedziałam od zawsze , że on podoba się Megan
   -Ehh...-westchnęłam- nie sądziłam , że on taki jest- przytuliłam dziewczynę , która miała łzy w oczach.
 Dziewczyna wytarła oczy. I uśmiechnęła się słodko jak to zawsze robi , ale była cisza między nami której wręcz nienawidzę.
  - On zobaczy co straci- szepnęła dziewczyna. A ja tylko pogłaskałam ją po ramieniu.
  - Tak Myszko. Co powiesz na gorącą czekoladę?- powiedziałam wstając z kanapy
  - Tak. Poproszę- dziewczyna powiedziała pisząc sms...
Ja weszłam do kuchni wstawiłam wodę i dostałam telefon , którego bym się nigdy nie spodziewała....
--------------------
Witam Kochani!
Daje wam kolejny rozdział:)
Teraz mam więcej czasu na pisanie , bo siedzę w domu ponieważ jestem chora :/
Czytaliście książkę ''Girl Online'' ?  Moim zdaniem jest świetna !
Mam nadzieje , że rozdział wam się spodobał  :3 Jak myślicie od kogo Lena mogła dostać tajemniczego sms'a?

niedziela, 13 września 2015

10

~Lena~
Minął tydzień od feralnego włamania do mojego domu. Przez ten czas tułałam się od dziewczyny do dziewczyny z drużyny. Mateusz dał mi warunek , że śpię u niego albo u koleżanki , bo do domu nie pozwoli mi wrócić. Przez cały czas czułam się obserwowana. Jedynym miejscem gdzie czułam się bezpiecznie była łazienka lub trening...
Dziś jest dzień meczu. Wczoraj musiałam nocować niestety u Mateusza..
Rano wstałam z łóżka , przeczesując swoje blond włosy. Chłopak spał rozwalony na łóżku miał na sobie tylko bokserki z Calvina Kleina. Jego każdy mięsień na plecach naprężył się , a dłonie zacisnęły się na białej pościeli...Po chwili zdałam sobie sprawę ,że stoję i wpatruję się w śpiącego chłopaka.
Otrząsnęłam się i skierowałam się w stronę łazienki biorąc czarne dresy z nike i białą bokserkę. Zamykając drzwi od łazienki ,sprawdziłam dwa razy zamek od drzwi zanim zaczęłam się przebierać...
Po szybkim prysznicu i przebraniu się , weszłam po cichu do pokoju chłopaka myśląc , że zostanę tam go jeszcze śpiącego w najlepsze, ale go nie było już w łóżku pokój był pusty.
Chwyciłam moją torbę przygotowaną na mecz i wyszłam z pokoju kierując się w stronę drzwi. Moja dłoń chwyciła już klamkę od drzwi gdy nagle zostałam pociągnięta do tyłu.
-Już uciekasz księżniczko- powiedział głos Mateusza.
-mhm- mruknęłam niechętnie
-Aaaa no tak masz mecz - chłopak podrapał się po karku jak to zawsze robił gdy o czymś zapomniał. Popatrzyłam na niego i wyszłam. Nie wiem dlaczego ale nie mam ochoty na niego patrzeć, rozmawiać. Wsiadłam do autobusu linii numer 15 która jedzie pod samą hale...
Siedziałam sama w szatni było jeszcze ponad 2h do meczu. Gdyby Gabryś żył by był w tym dniu na hali ze mną. Moje rozmyślenia przerwała znowu ta blondynka , która weszła do szatni
-A po co Ty tu ? -zapytałam
-Trener kazał mi przyjść- powiedziała wieszając kurtkę. Ja nic już nie mówiąc wzięłam opaskę kapitana i wyszłam na parkiet...
Początek meczu na trybunach zauważyłam Mateusza , Szymona i chłopaków których nie znam. Przywitałam się z sędziami. Dziś do dyspozycji miałam w składzie Monie. Silna rozgrywająca przyszła do nas z innego klubu. Przed wejściem na sale dziewczyna wygląda jak szara myszka...
Mecz się zaczął idziemy łeb w łeb gdy nagle gwizdek sędziego.
Sędzia główny podchodzi do naszego trenera gdy nagle przerywa cały mecz. Trener zawołał mnie gestem ręki , podbiegłam do niego
-Chuda chcą przeszukać Twoją torbę coś Ty dziewczyno nawyrabiała- trener skracał mnie wzrokiem
-Trenerze ja nic- mówiłam pewna siebie każdy z widowni patrzył na naszą dwójkę. Spojrzałam ukradkiem w to miejsce gdzie wcześniej widziałam Mateusza. Nie był go.. Z szatni wyszli sędziowie z dopingiem. Ja zbladłam i stanęłam dęba.
-Doping znaleziony w torbie Pana zawodniczki z numerem 87.- To była torba Moni  spojrzałam na dziewczynę , która była zdezorientowana. Mogę dać sobie rękę uciąć , że Monia nigdy by nie wzięła dopingu...
Sytuacja z meczu została wyjaśniona. Doping podłożyła do torby Moni ta nowa dziewczyna pusta blondyna. Trener wyrzucił przy wszystkich ją z klubu. A mecz , który został przerwany natychmiast wznowiliśmy. Bohaterem meczu została Daga trafiła punkty , które przyczyniły się do wygranej.
 Tak zostałyśmy MISTRZAMI!
 Furia która po zdobyciu mistrzostwa działa się na trybunach będzie w mojej pamięci do końca życia tak samo jak łzy , które poleciały po nałożeniu na moją szyje złotego krążka...
 Teraz wraz z chłopakami , Dagą i Monią siedzimy w mlecznym barze na szejkach.
 Uwielbiałam takie miejsca czerwone siedzenia , muzyka grająca i wystrój każdego dnia inny. Podjechała do nas młoda kelnerka na wrotkach z szerokim uśmiechem na twarzy czekając na zamówienie.
- 8 szejków czekoladowych- powiedział Mateusz z szerokim uśmiechem.
 Młoda dziewczyna zanotowała zamówienie i odjechała. Zaczęłam rozglądać się po lokalu w którym mieścił się mleczny bar. Gdy nagle natrafiłam na znajomą twarz... To był twarz Gabrysia.. To nie może być prawda.. Czerwone kanapy zrobiły się bardziej wyraziste a muzyka przeszła w tło..
Nagłe uderzenie gorąca dało po sobie znać. Zrobiłam się czerwona a mój oddech stał się płytki. W tle słyszałam pytania dziewczyn czy dobrze się czuję. Nie mogłam dużej tu wytrzymać wstałam od stolika wzięłam swoją torbę i spojrzałam na grupkę
-wypijcie za mnie nie mam ochoty muszę się przejść...-powiedziałam po cichu i wyszłam z mlecznego baru...
Zimne powietrze otuliło moją twarz i ochłodziło mnie. Tego było mi trzeba...
-------------------------------------
Kochani!!
Bardzo przepraszam za moją  nie obecność na blogu.. Miałam problemy ze zdrowiem, przeniosłam się do nowej szkoły i do tego kilka jeszcze problemów przez które nie mogłam wejść na bloga :(
Mam nadzieje , że wam się spodoba :)Życzę wam miłego kolejnego tygodnia
ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZANY , WIĘC PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY..