czwartek, 18 czerwca 2015

6 część 1

''W domu leżałam na kanapie i pijałam herbatkę oglądając mecz NBA. Po czym dostałam sms'a od Gabrysia zdziwiona spojrzałam na ekran . Otworzyłam wiadomość i zaczęłam ją czytać
Od:Gabryś:*
,,Hejo śłiczna :* Mam sprawę''
nie wahając się odpisałam na jego sms'a
Do:Gabryś:*
,,Hej Misiak :) Co tam chcesz? '' 
Na wiadomość czekałam ponad 10 minut. W tym czasie bawiłam się piłką a gdy dostałam wiadomość zamarłam... ''

Zaczęłam czytać po raz kolejny wiadomość
Od:Gabryś:* 
,,Przepraszam , że namieszałem w Twoim życiu... Zapomnij o mnie.. O tym co się stało... O tym , że istnieje''  
Miałam pustkę w głowie czytając tą wiadomość. Jak on mógł to przekreślić znam go od piaskownicy... Nie chcąc już o tym myśleć wzięłam piłkę do kosza i poszłam na Orlik.
Na Orlik szłam 10 minut weszłam na sektor z koszami i zaczęłam rzucać. W pewnym momencie z moich oczu poleciały łzy. Usiadłam na boisku i zaczęłam płakać.Za dużo tego wszystkiego..
W końcu to ze mnie wyszło wszystkie emocje...
Ludzie przechodzili patrząc na mnie i nic nie mówiąc przechodzili tak obojętnie...
Podniosłam się i z zapłakaną twarzą nadal rzucałam chce  być najlepsza , koszykówka to ,to co będzie przy mnie ,nie zrani ,nie zostawi...
W domu byłam dość późno sprawa z Gabrysiem nie dawała mi spokoju.
Pół nocy leżałam i czytałam sms'a. Przed 5 rano zasnęłam. Długo nie pospałam , bo obudził mnie telefon .
 Zerwałam się z łóżka i zaczęłam szukać telefonu przy tym spadając z łóżka.
-Fuck- przeklinałam pod nosem , a telefon nie przestawał dzwonić . W końcu go znalazłam
-Taaak jest beeeeng!!- zaczęłam się cieszyć ze swojej zdobyczy. Telefon dzwonił teraz w mojej dłoni . Odebrałam go i usłyszałam męski głos potężny.
Wystraszyłam się w pierwszej sekundzie ale potem rozpoznałam głos dzwonił ojciec.Rozłączyłam się szybko.Spojrzałam na zegarek w telefonie była godzina 7.45 . Dziś nie idę do szkoły obiecałam trenerowi , że przyjdę na indywidualny trening...
Po godzinie 10 wyszłam z domu pijąc kawę i idąc na autobus.
 Długo nie czekałam zaraz gdy przyszłam na przystanek już był. Wsiadłam zajmując miejsce przy oknie...
Gdy dotarłam na hale autobus był już pełen ludzi , wyszłam spokojnie rozkoszując się świeżym powietrzem. Miałam jeszcze do treningu godzinę.
 Wzięłam kluczyk od szatni , weszłam do pomieszczenia  z numerem 7 zwanego szatnią. Po pomieszczeniu rozchodził się zapach spoconych butów co mi nie przeszkadzało , ponieważ mój organizm przyzwyczaił się. Przebrałam się i w skarpetkach weszłam na sale...
Po ciężkim treningu wracałam do domu weszłam do sklepu a to co tam zobaczyłam przerosło moje oczekiwania. Zobaczyłam Mateusza z ciężarną dziewczyną . Zakuło mnie coś w serduszku.
Patrzyłam na niego . W końcu nasze oczy się spotkały ja jak najszybciej wyszłam ze sklepu.
~Gabryś~
Spokojnie wsiadłem na moją maszynkę.Musze zerwać kontakt z Lenką. Aby nie narobić jej problemów. Moja maszynka wydała odgłos uspokoiłem się. Powoli zacząłem jechać ponieważ padał deszcz wcześniej.  Przez dłuższą drogę czułem się obserwowany. Gdy nagle z prawej strony w ostatniej zobaczyłem czarne auto które jechało rozpędzone prosto na mnie.. Znałem je.. Potem tylko  chwila i bum ciemność... W oddali było słychać pisk opon i syreny karetek, krzyk ludzi...
-JA nie chce umierać ...-wyszeptałem...

---------------
Witam Misiaczki :)
Długo nie dawałam rozdziału ponieważ brakowało weny :(
Ale dziś naszła mnie hyh :3
Dziękuję za każdy komentarz to motywuje mnie do dalszego pisania :*
Do następnego ^^

2 komentarze:

  1. Świetne. Kocham to opowiadanie. :**
    Nowy rozdział już u mnie.
    Buziaki
    Ally Anne

    OdpowiedzUsuń