-Hmm.. zacznijmy od tego , że ten cały wypadek to prawda- chłopak przejechał dłonią po swoim brzuchu po czym ukazał blizny po wypadku. Delikatnie wziął moją dłoń i przejechał po nich. Były świeże po ściągnięciu szwów.
-To dlaczego lekarz powiedział mi i Aleksowi , że nie żyjesz - patrzyłam jemu w oczy szukając tam odpowiedzi na moje pytanie.
-Lekarz pomylił was z rodzinną takiego gościa , który leżał obok na sali- powiedział przełykając ślinę- Ja gdy sie o tym dowiedziałem ,że wam tak powiedział kazałem podtrzymać mu tą wersję
-Ale dlaczego? - Siedziałam po turecku skierowana w jego stronę. Chłopak był zmieszany. Lecz po chwili zaczął znowu kontynuować swoją wypowiedź
- Wiedziałem też , że Mateusz ma kontakt z Tobą czyli by się szybko dowiedział ,że niby nie żyje i to wykorzystałem
- A co z pogrzebem ?!-nagle wybuchłam nie wiedząc dla czego- przepraszam -dodałam po chwili przepraszając za swoje zachowanie. Gabryś delikatnie się do mnie uśmiechał.
-Nic nie szkodzi- zapał moje ręce i zaczął sie nimi bawić- a pogrzeb aby utrzymać tą całą szopkę lekarz za kasę powiedział mi , że można zrobić takie manekiny na zamówię. Często robią tak osoby na chore raka żeby być na swoim pogrzebie.
Teraz wszytko stało się jasne. Patrzyłam na chłopaka z niedowierzaniem , nie umiejąc wydusić z siebie słowa.
-Pewnie też chcesz wiedzieć co się ze mną stało w ten czas kiedy rzekomo umarłem?- zapytał a ja pokiwałam głową na tak i usiadłam bliżej Gabrysia.-Wiec bylem sobie na wakacjach zwiedzałem Madagaskar i Kanary- zaśmiał się chłopak na myśl o swoich wakacjach...
Leżałam z Gabrysiem pod kocem znaczy on leżał , a ja na nimi plus do tego jego dlonie wylądowały na mojej pupie. Wciąż nie mogłam uwierzyć , że chłopak zyje jest lecz była dla mnie jasna ta cała sytuacja z jego "śmiercią" , jednak czułam jakis nie dosyt.
-Słońńńń !- krzyknął nagle chłopak
-Gdzie?- zapytałam zdezorientowana
-Tamm - chłopak zaśmiał sie glupio i wskazał na cień słonia , który był na ścianie potem dal mi buziaka w policzek.
Śmiałam się ciągle z sytuacji , która wydarzyła się przed chwila , a chłopak dawał mi buziaki za kazdy śmiech z ząbkami , który udało mu sie zauważyć. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, popatrzyłam pytająco na chłopaka , który wzruszył ramionami.
Powoli wstałam z chłopaka i poszłam do drzwi lecz nie sama na plecach miałam przykejonego chłopaka. Popatrzyłam na niego lecz Gabryś głupio sie uśmiechnął
-No wiesz gdzie Ty i pupa tam ja -dał mi buziaka w szyję. A ja pokręciłam głową...
Dzwonek i pukanie do drzwi nie ustępowało. Gabryś , który nadal stal za mna wcisnal klamkę i otworzył drzwi. Przed nimi stali ludzie , których nienawidzę.
-Lena Kochanie- powiedział mężczyzna , który każe do siebie mówić "tato". Gabryś automatycznie stanął przed mną.
- Czego tu chcecie? - zapytał męskim głosem Gabriel.
- Nie chcemy rozmawiać z tobą tylko z Lena- wysyczał ojciec. Gabriel z niechęcią odsunął się odsłaniając mnie przy tym- Więc córeczko bys przyjęła starych rodziców pod dach na dwa dni?- ja wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Nie wiedziałam co zrobić nadal patrzyłam na parę stojąca.
Co chwilę patrzyłam na Gabriela , który miał kamienna twarz.
- Tak Lena was przyjmie ale- chłopak przerwał- t.y.l.k.o d.w.a d.n.i i ani chwili dłużej - oddzielił każdy wyraz momentalnie przestraszyłam się , ale przecież to moj Gabryś. Rodzice weszli z uśmiechem do mojego domu.
- to ja pójdę przygotować pokoj gościnny- powiedziałam pod nosem idąc na górę do pokoju...
Nie wiem kiedy ,ale poczułam ,że ktoś podnosi mnie do góry z kanapy ,która stała przed telewizorem.
Deliknie podniosłam powieki i zobaczyłam znajomą koszulkę z Batmana.
Uspokoiłam się wiedząc , że to Gabriel. Poczułam po chwili miękki materac pod moimi plecami. Zasnęłam wtedy kiedy chłopak znalazl się obok mnie i przycisnal moje ciało do swojego...
Rano znudził mnie szum wody i pukanie w drzwi do sypialni. Wtuliłam sie w chłopaka , który leżał obok lecz pukanie nie ustepywało.
- Tak?!- krzyknęłam przez zamknięte drzwi.
- Lenka razem z tata chcemy wam coś ogłosić więc jak możecie to zejdzicie do nas- powiedziała moja matka , stojąca za drzwiami.
Podniosłam sie do pozycji siedzącej i rozgladnelam sie dookoła. Chłopak już nie spał tylko patrzyl się na mnie z łobuzerskim uśmiechem.
-Idz sie uczesz i ogarnij , bo wyglądasz jak czarownica - Gabryś puścił mi oczko ,a ja jak z procy wystrzeliłam z łóżka...
-To dlaczego lekarz powiedział mi i Aleksowi , że nie żyjesz - patrzyłam jemu w oczy szukając tam odpowiedzi na moje pytanie.
-Lekarz pomylił was z rodzinną takiego gościa , który leżał obok na sali- powiedział przełykając ślinę- Ja gdy sie o tym dowiedziałem ,że wam tak powiedział kazałem podtrzymać mu tą wersję
-Ale dlaczego? - Siedziałam po turecku skierowana w jego stronę. Chłopak był zmieszany. Lecz po chwili zaczął znowu kontynuować swoją wypowiedź
- Wiedziałem też , że Mateusz ma kontakt z Tobą czyli by się szybko dowiedział ,że niby nie żyje i to wykorzystałem
- A co z pogrzebem ?!-nagle wybuchłam nie wiedząc dla czego- przepraszam -dodałam po chwili przepraszając za swoje zachowanie. Gabryś delikatnie się do mnie uśmiechał.
-Nic nie szkodzi- zapał moje ręce i zaczął sie nimi bawić- a pogrzeb aby utrzymać tą całą szopkę lekarz za kasę powiedział mi , że można zrobić takie manekiny na zamówię. Często robią tak osoby na chore raka żeby być na swoim pogrzebie.
Teraz wszytko stało się jasne. Patrzyłam na chłopaka z niedowierzaniem , nie umiejąc wydusić z siebie słowa.
-Pewnie też chcesz wiedzieć co się ze mną stało w ten czas kiedy rzekomo umarłem?- zapytał a ja pokiwałam głową na tak i usiadłam bliżej Gabrysia.-Wiec bylem sobie na wakacjach zwiedzałem Madagaskar i Kanary- zaśmiał się chłopak na myśl o swoich wakacjach...
Leżałam z Gabrysiem pod kocem znaczy on leżał , a ja na nimi plus do tego jego dlonie wylądowały na mojej pupie. Wciąż nie mogłam uwierzyć , że chłopak zyje jest lecz była dla mnie jasna ta cała sytuacja z jego "śmiercią" , jednak czułam jakis nie dosyt.
-Słońńńń !- krzyknął nagle chłopak
-Gdzie?- zapytałam zdezorientowana
-Tamm - chłopak zaśmiał sie glupio i wskazał na cień słonia , który był na ścianie potem dal mi buziaka w policzek.
Śmiałam się ciągle z sytuacji , która wydarzyła się przed chwila , a chłopak dawał mi buziaki za kazdy śmiech z ząbkami , który udało mu sie zauważyć. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, popatrzyłam pytająco na chłopaka , który wzruszył ramionami.
Powoli wstałam z chłopaka i poszłam do drzwi lecz nie sama na plecach miałam przykejonego chłopaka. Popatrzyłam na niego lecz Gabryś głupio sie uśmiechnął
-No wiesz gdzie Ty i pupa tam ja -dał mi buziaka w szyję. A ja pokręciłam głową...
Dzwonek i pukanie do drzwi nie ustępowało. Gabryś , który nadal stal za mna wcisnal klamkę i otworzył drzwi. Przed nimi stali ludzie , których nienawidzę.
-Lena Kochanie- powiedział mężczyzna , który każe do siebie mówić "tato". Gabryś automatycznie stanął przed mną.
- Czego tu chcecie? - zapytał męskim głosem Gabriel.
- Nie chcemy rozmawiać z tobą tylko z Lena- wysyczał ojciec. Gabriel z niechęcią odsunął się odsłaniając mnie przy tym- Więc córeczko bys przyjęła starych rodziców pod dach na dwa dni?- ja wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia. Nie wiedziałam co zrobić nadal patrzyłam na parę stojąca.
Co chwilę patrzyłam na Gabriela , który miał kamienna twarz.
- Tak Lena was przyjmie ale- chłopak przerwał- t.y.l.k.o d.w.a d.n.i i ani chwili dłużej - oddzielił każdy wyraz momentalnie przestraszyłam się , ale przecież to moj Gabryś. Rodzice weszli z uśmiechem do mojego domu.
- to ja pójdę przygotować pokoj gościnny- powiedziałam pod nosem idąc na górę do pokoju...
Nie wiem kiedy ,ale poczułam ,że ktoś podnosi mnie do góry z kanapy ,która stała przed telewizorem.
Deliknie podniosłam powieki i zobaczyłam znajomą koszulkę z Batmana.
Uspokoiłam się wiedząc , że to Gabriel. Poczułam po chwili miękki materac pod moimi plecami. Zasnęłam wtedy kiedy chłopak znalazl się obok mnie i przycisnal moje ciało do swojego...
Rano znudził mnie szum wody i pukanie w drzwi do sypialni. Wtuliłam sie w chłopaka , który leżał obok lecz pukanie nie ustepywało.
- Tak?!- krzyknęłam przez zamknięte drzwi.
- Lenka razem z tata chcemy wam coś ogłosić więc jak możecie to zejdzicie do nas- powiedziała moja matka , stojąca za drzwiami.
Podniosłam sie do pozycji siedzącej i rozgladnelam sie dookoła. Chłopak już nie spał tylko patrzyl się na mnie z łobuzerskim uśmiechem.
-Idz sie uczesz i ogarnij , bo wyglądasz jak czarownica - Gabryś puścił mi oczko ,a ja jak z procy wystrzeliłam z łóżka...
-----------
Taaa dam!
Witam moi Kochani oddaje w wasze raczki cieplutki rozdział :3
Mam nadaje , ze wam sie spodoba ^^ jak myślicie co chcą przekazać rodzice Leny?
DZIEKUJE WAM ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE TO DLA MNIE MOTYWACJA DO PISANIA! :*
Taaa dam!
Witam moi Kochani oddaje w wasze raczki cieplutki rozdział :3
Mam nadaje , ze wam sie spodoba ^^ jak myślicie co chcą przekazać rodzice Leny?
DZIEKUJE WAM ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE TO DLA MNIE MOTYWACJA DO PISANIA! :*
Taki "słodki" rozdział ^^
OdpowiedzUsuńKocham! ♥
Uwielbiam Gabrysia ;3
Czekam na next, weny! ;D
Prze prze prze sweet. To takie urocze że jak czytałam To myślałam o tym że ja też tak chce. Mam tylko nadzieję że Lena nie będzie miała rodzeństwa. Weny weny i jeszcze raz weny. Już się doczekać nie mogę :3
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny już się doczekać nie mogę. XD
UsuńCzekam i czekam codziennie wchodzę a tu nico. Dla otuchy powiem że po prostu skoczę z radości kiedy napiszesz kolejny rozdział. WENY WENY WENY WENY i jeszcze raz WENY.
Rozdział postaram się dać dziś po 21 :3 lub jutro rano
UsuńDziękuję za miłe slowa i pozdrawiam
Wzajemnie (tak późno napisałam ale dzięki.)
Usuń😘 😘 😘 😘 😘