~Lena~
Minął tydzień od feralnego włamania do mojego domu. Przez ten czas tułałam się od dziewczyny do dziewczyny z drużyny. Mateusz dał mi warunek , że śpię u niego albo u koleżanki , bo do domu nie pozwoli mi wrócić. Przez cały czas czułam się obserwowana. Jedynym miejscem gdzie czułam się bezpiecznie była łazienka lub trening...
Dziś jest dzień meczu. Wczoraj musiałam nocować niestety u Mateusza..
Rano wstałam z łóżka , przeczesując swoje blond włosy. Chłopak spał rozwalony na łóżku miał na sobie tylko bokserki z Calvina Kleina. Jego każdy mięsień na plecach naprężył się , a dłonie zacisnęły się na białej pościeli...Po chwili zdałam sobie sprawę ,że stoję i wpatruję się w śpiącego chłopaka.
Otrząsnęłam się i skierowałam się w stronę łazienki biorąc czarne dresy z nike i białą bokserkę. Zamykając drzwi od łazienki ,sprawdziłam dwa razy zamek od drzwi zanim zaczęłam się przebierać...
Po szybkim prysznicu i przebraniu się , weszłam po cichu do pokoju chłopaka myśląc , że zostanę tam go jeszcze śpiącego w najlepsze, ale go nie było już w łóżku pokój był pusty.
Chwyciłam moją torbę przygotowaną na mecz i wyszłam z pokoju kierując się w stronę drzwi. Moja dłoń chwyciła już klamkę od drzwi gdy nagle zostałam pociągnięta do tyłu.
-Już uciekasz księżniczko- powiedział głos Mateusza.
-mhm- mruknęłam niechętnie
-Aaaa no tak masz mecz - chłopak podrapał się po karku jak to zawsze robił gdy o czymś zapomniał. Popatrzyłam na niego i wyszłam. Nie wiem dlaczego ale nie mam ochoty na niego patrzeć, rozmawiać. Wsiadłam do autobusu linii numer 15 która jedzie pod samą hale...
Siedziałam sama w szatni było jeszcze ponad 2h do meczu. Gdyby Gabryś żył by był w tym dniu na hali ze mną. Moje rozmyślenia przerwała znowu ta blondynka , która weszła do szatni
-A po co Ty tu ? -zapytałam
-Trener kazał mi przyjść- powiedziała wieszając kurtkę. Ja nic już nie mówiąc wzięłam opaskę kapitana i wyszłam na parkiet...
Początek meczu na trybunach zauważyłam Mateusza , Szymona i chłopaków których nie znam. Przywitałam się z sędziami. Dziś do dyspozycji miałam w składzie Monie. Silna rozgrywająca przyszła do nas z innego klubu. Przed wejściem na sale dziewczyna wygląda jak szara myszka...
Mecz się zaczął idziemy łeb w łeb gdy nagle gwizdek sędziego.
Sędzia główny podchodzi do naszego trenera gdy nagle przerywa cały mecz. Trener zawołał mnie gestem ręki , podbiegłam do niego
-Chuda chcą przeszukać Twoją torbę coś Ty dziewczyno nawyrabiała- trener skracał mnie wzrokiem
-Trenerze ja nic- mówiłam pewna siebie każdy z widowni patrzył na naszą dwójkę. Spojrzałam ukradkiem w to miejsce gdzie wcześniej widziałam Mateusza. Nie był go.. Z szatni wyszli sędziowie z dopingiem. Ja zbladłam i stanęłam dęba.
-Doping znaleziony w torbie Pana zawodniczki z numerem 87.- To była torba Moni spojrzałam na dziewczynę , która była zdezorientowana. Mogę dać sobie rękę uciąć , że Monia nigdy by nie wzięła dopingu...
Sytuacja z meczu została wyjaśniona. Doping podłożyła do torby Moni ta nowa dziewczyna pusta blondyna. Trener wyrzucił przy wszystkich ją z klubu. A mecz , który został przerwany natychmiast wznowiliśmy. Bohaterem meczu została Daga trafiła punkty , które przyczyniły się do wygranej.
Tak zostałyśmy MISTRZAMI!
Furia która po zdobyciu mistrzostwa działa się na trybunach będzie w mojej pamięci do końca życia tak samo jak łzy , które poleciały po nałożeniu na moją szyje złotego krążka...
Teraz wraz z chłopakami , Dagą i Monią siedzimy w mlecznym barze na szejkach.
Uwielbiałam takie miejsca czerwone siedzenia , muzyka grająca i wystrój każdego dnia inny. Podjechała do nas młoda kelnerka na wrotkach z szerokim uśmiechem na twarzy czekając na zamówienie.
- 8 szejków czekoladowych- powiedział Mateusz z szerokim uśmiechem.
Młoda dziewczyna zanotowała zamówienie i odjechała. Zaczęłam rozglądać się po lokalu w którym mieścił się mleczny bar. Gdy nagle natrafiłam na znajomą twarz... To był twarz Gabrysia.. To nie może być prawda.. Czerwone kanapy zrobiły się bardziej wyraziste a muzyka przeszła w tło..
Nagłe uderzenie gorąca dało po sobie znać. Zrobiłam się czerwona a mój oddech stał się płytki. W tle słyszałam pytania dziewczyn czy dobrze się czuję. Nie mogłam dużej tu wytrzymać wstałam od stolika wzięłam swoją torbę i spojrzałam na grupkę
-wypijcie za mnie nie mam ochoty muszę się przejść...-powiedziałam po cichu i wyszłam z mlecznego baru...
Zimne powietrze otuliło moją twarz i ochłodziło mnie. Tego było mi trzeba...
-------------------------------------
Kochani!!
Bardzo przepraszam za moją nie obecność na blogu.. Miałam problemy ze zdrowiem, przeniosłam się do nowej szkoły i do tego kilka jeszcze problemów przez które nie mogłam wejść na bloga :(
Mam nadzieje , że wam się spodoba :)Życzę wam miłego kolejnego tygodnia
ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZANY , WIĘC PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY..
To jest genialne opowiadanie. Ty jesteś genialna piszesz naj lepiej rób to dalej. Troszkę ciekawi mnie co zrobi dalej Mateusz.
OdpowiedzUsuńW końcu wróciłaś! Czekałam, aż się doczekałam ^^
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział, z resztą, jak każde.
Już myślałam, że ten doping znaleziono w torbie Leny. Dobrze, że sprawa się rozwiązała i, że wygrały! ;D
Męczy Mnie sprawa z Mateuszem i tym, że Lena widziała twarz Gabrysia.
Czekam na next i weny życzę! ;D
http://mojeniepenosci.blogspot.com/
Witam!
OdpowiedzUsuńNiemal codziennie sprawdzałam bloga i w końcu jest!
Rozdział chyba mój ulubiony!
Mateusz! Dupku! Zostaw Lene!
(sry za dużo żelków)
Życzę dużo dużo weny i zdrówka!
Ja też mam dzisiaj katar ;'( Do tego na w-fie byliśmy na boisku a było zimno w uj. ;')
Ale już nie zamęczam!
Buziaczki :*
Ally Anne